Rozdział 17
Po cichu odsunęłam się od drzwi. W duchu powtarzałam sobie, że się przesłyszałam, że nadal śpię i jest to najgorszy koszmar jaki kiedykolwiek miałam. Wróciłam do pokoju. Położyłam się na łóżku z myślą, że uda mi się zasnąć lecz grubo się myliłam.
Walałam się z jednego boku na drugi. Popatrzyłam się na zegarek, była 5:30. Nie było sensu leżeć dłużej w łóżku. Włożyłam na siebie dresy, koszulkę i bluzę. Chciałam wyjść, nie chciałam być dłużej w tym domu. Telefon zostawiłam na biurku by nikt mi nie przeszkadzał. Teraz tylko potrzebne do życia była mi mp3.
Było jeszcze ciemno. Drogę rozjaśniały tylko latarnie. Szłam tak w takt piosenki Eminema. Widziałam jak już niektórzy wychodzili do pracy. Wsiadali do aut i jechali przed siebie. Skręciłam w uliczkę prowadzącą do parku. Był niewielki z fontanną na samym środku. Szłam przed siebie nie zwracając na nic uwagi. Głowę spuściłam i patrzyłam na nogi. Nie był to dobry pomysł, jeszcze muzyka która zagłuszała wszystko dookoła. Poczułam rękę na swoim ramieniu. Zadrżałam. Powoli odwróciłam się na pięcie. Stał przede mną starszy, zaniedbany pan. Powoli wyciągnęłam słuchawki z uszu.
- Ma pani drobne? Na jedzenie, na chleb. - z ust jechało mu wódą.
- Nie przykro mi. - powoli zaczęłam się cofać. Ale tym razem nie wsadzałam z powrotem słuchawek. Chciałam teraz być w domu.
Przyśpieszyłam kroku, by już nie przytrafił mi się taki incydent.
Będąc już w domu poszłam na górę. Szybko się rozebrałam i wskoczyłam pod prysznic. Ciepłe strumienie rozgrzały moje ciało i uspokoiło. Napięcie we mnie zeszło, co dało chwilowy spokój od wszystkich kłębiących się we mnie myśli.
Był dziś poniedziałek. Czas było wrócić do żywych. Czuje jakby minęły wieki od wydarzenia z Nathanem. Jednak nie dało się zapomnieć. Na twarzy ciągle widniał wielki siniec. Przed zejściem na śniadanie chciałam go zatuszować jak tylko się dało. Był mniej widoczny, ale jednak było go widać.
Zeszłam na śniadanie. W kuchni mama zmywała naczynia, a tata czytał poranną gazetę. Przywitali się ze mną jak gdyby nigdy nic. Nie powiedzą mi tak ważnej rzeczy. W środku aż się gotowałam. Myślą, że nic nie wiem. Jeśli oni sami nie zaczną to ja sama to zrobię. Jak nie teraz to później.
- Wezmę tylko jabłko, nie jestem głodna. - matka z ojcem popatrzyli na mnie pytająco. - Idę. Pa. - widziałam w ich oczach narastające zdziwienie. Nie miałam pojęcia dlaczego. To nie był pierwszy raz kiedy wychodziłam z domu bez śniadania. Może podejrzewali coś?
Na zewnątrz zrobiło się zimno. Ale znośnie. Dobrze, że ubrałam ciepły sweter i czapkę.
Nie chciałam się rzucać w oczy.
Lekcje ciągły się w nieskończoność. Nie spotkałam Nathana i to całe szczęście. Nie było go też na lekcjach, ale jakoś nie ubolewałam z tego powodu.
Jak przechadzałam się przez korytarz nie patrzyłam na ludzi, szłam patrząc się w podłogę. Dochodząc do swojej szafki po książki na swoją ostatnią lekcje zauważyłam Adama czekającego na mnie. Przystanęłam na chwilę popatrzyłam w jego stronę i tylko pokręciłam przecząco głowę. Zrobiłam w tył zwrot i wyszłam ze szkoły. Jednak nie poszłam do domu, poszłam do "sanktuarium".
Sanktuarium to miejsce gdzie wszyscy są równi. Nie ma podziału na klasy, szlachta i plebs to nie tu. Zazwyczaj przesiadują tam kujoni, którzy boją się wkroczyć w rzeczywisty świat. Można też spotkać sportowców z cheerleaderkami w dwuznacznych sytuacjach, a także ćpunów którzy ledwo trzymają się na nogach, ale i tak częstują wszystkich swoim towarem.
Przechodziłam między tymi wszystkimi ludźmi zastanawiając się czy mają podobne problemy do mnie.
Znalazłam wolne miejsce koło jednej dziewczyny. Miała spuszczoną głowę.
- Mogę? - zapytałam z grzeczności, bo może nie chce żadnego towarzystwa. Podniosła głowę i od niechcenia wzruszyła ramionami na potwierdzenie, że mogę. Wróciła do poprzedniej pozycji.
- Co tu robisz? Nigdy wcześniej cie tu nie widziałam. - nagle powiedziała dziewczyna, ale wciąż ze spuszczoną głową.
- Szukałam kryjówki. - popatrzyłam na nią. - I tu mnie nogi poniosły.
- Aha. - tylko tyle powiedziała. Miała podciągnięte rękawy tak, że moim oczom ukazały się ślady po cięciu.
- A ty co tu robisz? - byłam ciekawa jej historii.
- Ha, co ja tu robię? Dobre pytanie. Moja matka leży teraz pewnie pijana w naszym mieszkaniu w towarzystwie jakiegoś nowego fagasa. Nie chcę tam wracać, dlatego siedzę tu. Jest tu prawie jak w domu, można powiedzieć, że nawet lepiej. - uśmiechnęła się krzywo. - To tak w skrócie. Wielkim skrócie.
Nie spodziewałam się takiej osoby z takimi problemami w szkole. Że dyrekcja nic z tym nie robi. Choć może nawet o tym nie wiedzieć. Dziewczyna wydaje się być miłą osobą. Dobrze maskuje swoje uczucia.
Zaczęła coś szukać w kieszeni. Wyciągnęła paczkę papierosów.
- Chcesz? - częstowała mnie, a ja nie odmówiłam. Był to mój pierwszy kontakt z tego typu używką. Mimo tego dokładnie wiedziałam co mam robić. Zaciągnęłam się papierosem, czułam jak dym przechodzi w kierunku płuc. Zamknęłam oczy ciesząc się chwilą.
Od słowa do słowa poznałam lepiej tą dziewczynę. Miała na imię Danielle. Była jedynaczką, jej ojciec odszedł gdy miała 4 lata. Zapamiętała tylko jedną rzecz z nim związaną jak zabierał ją do cyrku. Powiedziała, że była wtedy najszczęśliwszą dziewczynką na świecie, a przynajmniej tak uważała.
Gdy usłyszała moją historię trochę mniej tragiczną od jej, ale i tak oczy jej "rosły".
- Pierdziele.. - tak to podsumowała. - Wiesz co jest najlepsze na bezsenność to. - wyciągnęła z kieszeni małe pudełeczko. - To lek na bezsenność. Masz tobie teraz bardziej się przyda niż mnie. - podała mi go a ja od razu schowałam do torby.
- Dzięki. - zadzwonił dzwonek. Skończyła się właśnie lekcja na, która chciałam iść. Wstałam, zobaczyłam, że Danielle nie idzie. - Nie idziesz?
- Nie ja tu jeszcze chwilkę zostanę. - uśmiechnęła się.
- Dziękuję ci, fajnie, że cie poznałam. - obdarowałam ją promienistym uśmiechem i poszłam w stronę wyjścia.
CDN..
Strój Ronnie rano.
Strój Ronnie do szkoły.
Mamy kolejny rozdział !
Starłam się i chyba jest dłuższy ;)
Miłego czytania :*
Pozdrawiam ! <3
A.
Starłam się i chyba jest dłuższy ;)
Miłego czytania :*
Pozdrawiam ! <3
A.
***
Dziś SYLWESTER ludziska ! :d
Normalnie szał ciał. ;p
Życzę wam w tą czarodziejską noc dużo zabawy, dużo picia. I dobrego rozpoczęcia roku 2014!
Niech Nowy Rok pozbawiony będzie przykrości,
a składa się z sukcesów i samych radości . :)
a składa się z sukcesów i samych radości . :)



















