wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział 14

Rozdział 14

Adam był zaskoczony, dlatego to ja zaczęłam rozmowę.
- Cześć! - uśmiechnęłam się. - Wychodzisz gdzieś?
- Cześć. Tak wychodzę, po co przyszłaś? - odpowiedział po chwili.
- Yyy.. Przyniosłam ci książkę. - zaczęłam szperać w torbie.
- Tylko po to przyszłaś? - patrzył na mnie pytająco.
- W sumie to nie, ale jak wychodzisz to nie będę przeszkadzać. - podałam mu książkę i zaczęłam się wycofywać. - Cześć!
- Ej czekaj! - podbiegł do mnie i złapał mnie za rękę. - Poczekaj, mogę odwołać spotkanie. Miałem już dawno z tobą pogadać, ale jakoś nie miałem odwagi. Poczekaj, proszę. - wyciągnął telefon i się oddalił. Słyszałam tylko jak przeprasza i, że innym razem się spotkają.
- Już. - uśmiechnął się. - Wolisz wejść, czy może się przejść.
- Może przejdźmy się. - powiedziałam i rozłożyłam parasol.
- Daj. - wziął ode mnie parasol i zaczęliśmy iść przed siebie.
Przez całą drogę do niego myślałam jak zacząć tą krępującą rozmowę, a teraz gdy już mam okazję z nim gadać nie wiem od czego zacząć. Przez głowę przechodziło mi sto myśli na raz. W głębi duszy chciałam by to on zaczął rozmowę. Ale nie, szliśmy w milczeniu. Po raz pierwszy była to niezręczna cisza. Coś się między nami zmieniło. Oddaliliśmy się od siebie tak, że nie czuliśmy się w swoim towarzystwie tak jak kiedyś.
Od czasu do czasu zerkałam na niego. Po jego twarzy można było wywnioskować, że intensywnie myśli. Podświadomość podpowiadała mi, że gryzie go to samo co mnie. Przeszliśmy już bardzo długą drogę, ale ani ja ani on nic nie mówiliśmy.
- Dobra! Koniec! - wykrzyczał, podał mi parasolkę z której wyszedł. Stał i mókł, co chciał mi przez to przekazać? - Ronnie, idziemy tak w ciszy. Nie mogę tak. Nie pasuje mi to. Oddaliliśmy się od siebie. Zaczęłaś spotykać się z Nathanem. I w tym cały problem. - przez cały czas krzyczał.
- Spokojnie. Chodź pod parasol. - prosiłam go. Jednak ten nie ruszył się z miejsca.
- Ronnie brakuje mi cie. Nie masz czasu ani dla mnie ani dla Blaze. Spotykasz się cały czas z tym palantem. Jesteś zaślepiona nim. - był bardzo pobudzony, jednak miał rację. - Nie dostrzegasz już nic prócz jego. Nie chcę żebyś obudziła się z tego pięknego snu, bo widzę, że jesteś z nim szczęśliwa. Ale boje się, że jednak kiedyś to nastąpi i nie będziesz już miała nas. Może myślisz, że jestem zazdrosny, ale NIE! Nie jestem, po prostu jesteś bliska mojemu sercu.
- Przepraszam. - powiedziałam lekko dosłyszalnym głosem, spuściłam głowę. Adam podszedł do mnie i wziął mnie pod brodę. Patrzyliśmy się prosto w oczy. Jego niebieskie były lekko zaszklone. Było widać, że na prawdę się martwi. Z moich na ten widok zaczęły po policzkach płynąć łzy. Adam mocno mnie przytulił i na dobre się rozpłakałam.
Skończyło się na tym, że chłopak odprowadził mnie do domu. Zaprosiłam go na gorącą czekoladę, a ten przyjął moje zaproszenie.
Adam chyba nie był u mnie jeszcze nigdy. Na pewno nie miał okazji poznać mojego ojca. Gdy byliśmy w przedpokoju rozłożyłam parasolkę, by się wysuszyła. Później skierowaliśmy się do kuchni. Teraz wyglądało to inaczej, nie było momentu żeby nam się buzie zamykały. Albo on albo ja nadawaliśmy jak najęci. Śmialiśmy się, cieszyliśmy się chwilą.
Gorąca czekolada była gotowa, nalałam nam do kubków i poszliśmy do salonu. Tam czekało mnie zaskoczenie.
Na kanapie leżał cały zalany tata. Na stoliku leżała przewrócona szklanka i wódka prawie skończona. Popatrzyłam na Adama, poczułam się zażenowana. Odłożyłam szybko kubek i podbiegłam do taty.
Klepałam go po twarzy by go obudzić, ale nic to nie dało. Zaczęłam go mocniej szturchać i zaraz się ocknął. Waliło od niego alkoholem, inaczej nie dało się tego opisać. Ojciec zachował się jak małe dziecko. Specjalnie mnie wysłał do Adama, by zatopić smutki w alkoholu.
Popatrzyłam na Adama przepraszającym wzrokiem. Ten bez zastanowienia podszedł do mnie i pomógł mi ogarnąć ojca.
- Curuś ja cie przepraszam. - wybełkotał. Nic nie odpowiedziałam. Wzięłam i podniosłam go na równe nogi, trochę się chwiał, ale Adam podszedł do niego z drugiej strony.
- Zanieśmy go do sypialni. - powiedziałam do chłopaka. Chłopak skinął tylko głową na potwierdzenie. Bardzo sprawie nam to poszło. Ojca położyłam w jego łóżku i okryłam kocem.
Zeszliśmy z Adamem z powrotem do salonu. Panowała cisza, popijaliśmy tylko gorącą czekoladę. Adam próbował nawiązać ze mną kontakt wzrokowy, ale ja unikałam go jak ognia. Czułam się zażenowana całą tą sytuacją.
Dopiłam do końca czekoladę i odłożyłam kubek na stolik. Byłam gotowa, by spojrzeć w oczy chłopakowi. Gdy zwróciłam ku niemu wzrok ten patrzył na mnie. Oczy napłynęły mi łzami. Adam wskazał tylko gestem, bym się do niego przytuliła. Po sekundzie tkwiłam w jego objęciach.
- Nie daje już rady. - nie płakałam, byłam psychicznie wykończona. Myślałam, że tata zniesie to lepiej, lecz się myliłam. Nad uchem słyszałam tylko jak Chłopak szepcze mi, że wszystko będzie dobrze, że mam jego. Miałam zamiar porozmawiać z ojcem jak już wytrzeźwieje. Musi się ogarnąć! W głowie kłębiło mi się wiele myśli. Skupiłam się tylko na jednej. To Adam był ze mną, a nie mój chłopak na którym myślałam, że mogę polegać.
Wyskoczyłam z ramion chłopaka i rzuciłam się w stronę telefonu. Wybrałam już znany mi na pamięć numer Nathana. Nie odbierał, ale ja się nie poddawałam. Dzwoniłam do skutku. Za trzecim bądź czwartym razem ktoś odebrał telefon.
- Halo? - był to kobiecy głos. Popatrzyłam na wyświetlacz. Myślałam, że się może pomyliłam, ale nie na zdjęciu widniała twarz Nathana.
- Chcę rozmawiać z Nathanem. - powiedziałam szybko i stanowczo.
- Bierze akurat prysznic. Przekazać coś? - słyszałam po głosie, że sobie kpi. Nie miałam wyjścia, musiałam zakończyć tą rozmowę.
- Nie, dziękuję. - nacisnęłam czerwony przycisk.
Popatrzyłam na Adama. Wygodnie siedział na kanapie, lecz gdy popatrzyłam na niego od razu stanął na równe nogi.
- Mam prośbę. - skinął tylko głową, na znak, że zrobi dla mnie wszystko.

Po chwili byliśmy w drodze do domu Nathana. Mimo tego co Adam myśli o Nathanie poszedł ze mną. Powiedziałam chłopakowi, że mam złe przeczucia i chciałabym żeby był ze mną. Ten jako dobry przyjaciel powiedział ZAWSZE. To słowo dało mi poczucie, że zawsze mogę na niego liczyć. W nocy o północy dzwonić, a on zawsze przy mnie będzie.
Nathan nie mieszkał daleko. Kilka przecznic dalej ode mnie. Kiedy znajdowaliśmy się pod domem chłopaka, serce zaczęło mi walić jak oszalałe. Wzięłam dłoń Adama by mieć poczucie bezpieczeństwa. Czuł moje zdenerwowanie dlatego ścisnął lekko dłoń. Obdarowała go uśmiechem i zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzyła nam z uśmiechem starsza kobieta. Nie wysoka, szatynka. Pomyślałam, że jest to pewnie mama Nathana.
- Dzień dobry. - wymusiłam u siebie uśmiech. - Czy zastałam Nathana?
- Pewnie tak, jest u niego koleżanka, ale myślę, że możecie wejść. - nie schodził jej z twarzy uśmiech. Otworzyła szerzej drzwi, tym samym dała nam znak, że możemy wejść.
- Poczekam tutaj dobra? - powiedział tylko do mnie Adam. Skinęłam głową. Szatynka pokazała mi tylko którędy mam iść i poszłam za jej wskazówkami. Szłam wąskimi schodami na górę. Na ścianach wisiały rodzinne zdjęcia, z dawnych lat i te teraźniejsze. Doszłam na sam koniec korytarza i zobaczyłam na drzwiach napis nie wchodzić!
Może zachowałam się niewłaściwie, ale nie pukałam tylko po prostu weszłam. Jeszcze na schodach słyszałam, że ktoś tu się dobrze bawi. I się nie myliłam. Gdy weszłam zobaczyłam Nathana z Ashley. Nathan stał bez koszulki, a na łóżku leżała Ashley. Na szczęście lub nieszczęście była ubrana. Gdy Nathan zobaczył mnie w progu osłupiał.
Sytuacja była jednoznaczna. Nie czekając na wyjaśniane ruszyłam biegiem w stronę wyjścia. Zdezorientowany Adam ruszył za mną, a zaraz za nim Nathan z gołym torsem. Szłam szybkim krokiem. Za sobą słyszałam jak Nathan krzyczy żebym się zatrzymała i żeby Adam go puścił. Zaraz po tem poczułam mocne szarpnięcie w tył. Nathan chwycił mój nadgarstek tak, że nie dopływała do dłoni krew.
- Puszczaj to boli! - krzyczałam i biłam go wolną ręką. Nie ruszały go moje ciosy. Wrzeszczałam, krzyczałam mu w twarz. Jego to nic nie ruszało.
- Uspokój się! - złapał moją drugą rękę. W tym momencie byłam bezbronna. Nie wiedziałam gdzie jest Adam. Próbowałam zobaczyć coś za Nathanem lecz ten był za wysoki. - Wytłumaczę ci wszystko!
- Tu nic nie trzeba tłumaczyć. Wróciłeś do byłej! Tylko mogłeś mi powiedzieć w mniej bolesny sposób! - znów zaczął padać deszcz.
- Kurwa! Czy ty musisz wszystko komplikować?! Z Ashley mnie nic nie łączy! To prawda próbuje mnie uwodzić, raz wylądowaliśmy w łóżku, ale to nic nie znaczy! - gdy usłyszałam, że się z nią przespał zamurowało mnie. Patrzyłam na niego jak na idiotę, skończonego palanta.
- Tylko się z nią przespałeś?! Super pocieszenie, dzięki od razu mi lepiej. Teraz mnie puść. - rozkazałam. - Jesteś skończonym dupkiem! Nie wiem co w tobie widziałam. Myślisz, że możesz mieć każdą dziewczynę. Byłam taka głupia, że się z tobą umówiłam.
- Chyba nie myślisz, że z tobą skończyłem?! Hahah - zaśmiał mi się w twarz. - Grubo się mylisz! - do tej pory nie puścił moich rąk, dłonie zrobiły się sine. Prawie ich nie czułam.
- Puszczaj mnie i to natychmiast! - ten dalej się śmiał. Splunęłam mu prosto w twarz, od razu spoważniał. Popatrzył tylko na mnie i się zamachnął. Uderzył mnie z całej siły w twarz, aż upadłam. Do Nathana doszło to co właśnie zrobił i wziął nogi za pas. Gdy leżałam widziałam czyjeś biegnące nogi w moją stronę. Zaraz potem jak ktoś mnie podnosi z zimnej ziemi.
Przez uderzenie w twarz miałam lekko zamazany świat, lecz dostrzegłam tą charakterystyczną twarz. Był to Adam. Wtuliłam się w niego i odleciałam.

CDN ..

Mamy następny rozdział ;)
Przepraszam, że was tak zaniedbałam, ale niestety rozdziały będą jakoś tak dodawane.
Dziś dowiedziałam się czegoś nowego o moim opowiadaniu.
Mianowicie, że strasznie skaczę.
Co chwilę zmieniam wątek.
Jeśli też macie takie poczucie to was strasznie przepraszam!
Spróbuję to jakoś zmienić.
A teraz lecę TRZYMAJCIE SIĘ CIEPŁO!
Pozdrawiam! :**
A.

1 komentarz:

  1. Doczekałaś się tego komentarza !!!! Chce Ci powiedzieć ogólnie podsumowując wszystkie rozdziały,które nadrabiałam. Otóż jestem megazajebiściedumna!!!! Z tego co piszesz ! Byłam strasznie zaskoczona kiedy Nathan uderzył Ronnie :o Jak czytałam coraz bardziej byłam zaskakiwana. Cały czas działo się coś nowego i nowego. Zrobiłaś postępy, prosiłam Cię oooo zawarcie większej ilości opisów i to zrobiłaś :D Jestem z Ciebie dumna :3 Chcę czytać to opowiadanie i czekam na NASTĘPNY !!!! Kocham <3
    Pozdrawiam Rose xoxoxox

    OdpowiedzUsuń