Rozdział 11
Nastał bardzo ważny dzień w moim życiu. Pierwsza randka i to nie byle z kim lecz z najlepszym koszykarzem naszej szkoły. Po chwili zorientowałam się, ze zaspałam. Zrobiłam w pośpiechu poranną toaletę. Ubrałam szybko luźną koszulkę z numerem 58 i jakieś stare dżinsy. Do tego trampki i byłam gotowa.
Zbiegając powiedziałam do rodziców, że nie zjem śniadania bo nie zdążę na autobus.
W ostatniej chwili przybiegłam na przystanek. Co dziwne w autobusie nie było Adama. Wyciągnęłam telefon lecz odpowiadała mi poczta głosowa. Zmartwiłam się, jak najszybciej chciałam być już w szkole. Będąc już na parkingu szkolnym spostrzegłam auto Blaze. Nie rozmawiałam z nią już bardzo długo, co u nas to jest dziwne.
Po Adamie ani śladu, skierowałam się więc w stronę jego szafki. Idąc przez korytarz czułam na sobie czyjś wzrok. Lecz było tam tyle ludzi, że nie wiedziałam kto mi się przygląda. Zignorowałam to i szłam dalej przed siebie. Już z daleka spostrzegłam Adama. Resztę drogi podbiegłam do niego.
- Adam! - wrzasnęłam na cały korytarz. - Martwiłam się o ciebie, dzwoniłam.
- Przepraszam. Podwiozła mnie Blaze. - Przytulił mnie. - Nie chciałem żebyś się martwiła.
- Oh. Z Blaze, wspominała coś o mnie? - on tylko przecząco pokręcił głową. Oderwał oczy ode mnie i popatrzył się za mnie. Stała tam Blaze, była trochę wryta naszym widokiem. Przeprosiłam chłopaka i podeszłam nie niej.
- Blaze. Wszystko gra? Nie odzywałaś się do mnie ostatnio. - patrzyłam na jej reakcję.
- Chciałabym z tobą pogadać, ale może nie teraz. Masz czas po szkole? - zapytała mnie. Widać było że czeka mnie poważna rozmowa.
- Mam parę godzin. Gdzie się spotkamy? - odpowiedziałam bez wahania.
- Przyjadę do ciebie. - i sobie poszła. Bez żadnego "ZOBACZYMY SIĘ NA LUNCHU". Bolało mnie to że moja najlepsza przyjaciółka zachowuje się w taki sposób.
Odwróciłam się na pięcie. Chciałam wrócić do Adama, lecz jego już nie było. Zadzwonił dzwonek. Pobiegłam szybko po rzeczy i poszłam na pierwszą lekcję.
Na lekcji angielskiego oglądaliśmy jakiś film. Ja byłam myślami daleko stąd. Rozmyślałam o dzisiejszym dniu, o randce, która z godziny na godzinę się przybliżała. Jednak nie ta myśl mnie trapiła. Myślałam o Blaze. Co się z nami stało, oddaliłyśmy się. Już bliżej jestem Adama niż z nią. Ktoś mnie szturchną w rękę. Podskoczyłam. Był to Nathan.
- Wszystko ok? Mam nadzieję, że nie myślisz żeby odwołać naszą randkę. - uśmiechną się łobuzersko.
- Pewnie, że nie. - odwzajemniłam uśmiech i teraz skupiłam się na filmie.
Minęło parę godzin. Przyszedł czas na lunch. Czekając w kolejce rozglądałam się za Adamem lub za Blaze, ale ich nie widziałam. Gdy przyszła moja kolej wzięłam kanapkę z łososiem i małą wodę gazowaną. Siadłam przy pierwszym lepszym stoliku.
Żeby się nie nudzić wyciągnęłam książkę Adama. Jeszcze zostało mi parę rozdziałów. Chciałam ją przeczytać na spokojnie. Bez żadnego zaczepiania osób trzecich. Jednak nie poszło po mojej myśli.
Przysiadła się do mnie Ashley. Nie było przy niej sióstr co nie uszło mojej uwadze.
- Słyszałam, ze wybierasz się dziś na randkę. - wysyczała. - Z moim chłopakiem.
- Od kogo to słyszałaś? I jak coś to byłym. - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Haha. Tak ci powiedział. Dziewczyna co ty sobie wyobrażasz. Myślisz, że on coś w tobie widzi? Chce cie tylko przelecieć tyle! - wykrzyczała, parę osób zwróciło ku nam wzrok.
- Wiesz co nie obchodzi mnie to co masz mi do powiedzenia. - zdziwiła ją moja wypowiedź.
- Jak chcesz, tylko żeby nie było, że nie ostrzegałam! - wstałam, zabrałam ze sobą rzeczy i wyszłam z stołówki.
Po szkole czekała mnie rozmowa z Blaze. Dziewczyna przyjechała koło 4. Zaprosiłam ją na herbatę, ale ta odmówiła i chciała iść prosto do mojego pokoju.
- Blaze! Gadaj o co chodzi. Od paru dni zachowujesz się jak nie ty. - powiedziałam unosząc głos.
- Ronnie, słuchaj. Uważasz, że to ja się dziwnie zachowuję. Tylko spójrz na siebie. To ty się ode mnie odsunęłaś. Gdy było coś nie tak w domu to mi nawet o tym nie powiedziałaś, tylko pobiegłaś do Adama. Nie żebym była zazdrosna czy coś o niego, bo on jest super chłopakiem. Ale pomyśl jak ja się czuję. Znamy się trochę dłużej niż ty z Adamem. - zrobiła chwilę przerwy, wtedy ja wkroczyłam.
- Blaze tak mi przykro, ale to nie tak. Wciąż to ty jesteś moją przyjaciółka. Nigdy bym cię nikim nie zastąpiła. Kocham cie jak siostrę. Tylko tak po prostu wyszło z Adamem. To nie ja jego znalazłam, tylko on mnie. Z rodzicami chciałam ci powiedzieć w poniedziałek, ale unikałaś mnie. Nie chcę żebyś myślała tak, że już cie nie potrzebuję. To nie prawda oboje jesteście mi potrzebni ty i Adam. To prawda zbliżyłam się z nim. Jest świetnym przyjacielem tak samo jak ty przyjaciółką! - po twarzy dziewczyny zaczęły spływać łzy. Gdy to zobaczyłam po mojej twarzy też zaczęły spływać słodkie kropelki.
- Rozumiem. Przepraszam za moje zachowanie, ale pewnie też byś się tak zachowała. - przytuliła mnie mocno.
- Ja też przepraszam, że cie zraniłam. - tkwiłyśmy przez chwilkę w uścisku.
Blaze jeszcze posiedziała u mnie chwilkę, opowiadałyśmy sobie co się wydarzyło u nas ostatnimi czasy. Na koniec wspomniałam jej, że idę dziś na randkę z Nathanem. Nie była zbytnio zadowolona, ale życzyła mi udanego wieczoru. Po czym szybko się zwinęła do domu
Przez resztę dnia, aż do randki nie zaprzątałam sobie niczym głowy. Sprawa z Blaze została wyjaśniona i było wszystko w porządku. Wzięłam długą uspakajającą kąpiel, która oczyściła mnie do końca ze wszystkich złych myśli. Później wysuszyłam włosy i pomalowałam się. Podkreśliłam lekko oczy kredką, a rzęsy tuszem a usta pomalowałam błyszczykiem.
Wyciągnęłam z szafy nową sukienkę, kupioną razem z Kendall. Położyłam ją na łóżku i dobrałam do niej dodatki. Wzięłam małą kopertówkę i szpilki na platformie. Nie chciałam jednak przesadzić, więc pozostałam jeszcze przy małych kolczykach w uszach.
Gdy się przebrałam było już za 15 ósma. Idealnie pomyślałam. Zeszłam na dół.
- Jejku jak ślicznie wyglądasz. - wykrzyczała mama.
- Tylko się zachowujcie. - powiedział tata z uśmiechem.
- Cieszę się, że przyjechałeś tato. - ucałowałam go w policzek. - Mamo? Nie dodałabyś tu czegoś? - zakręciłam się jeszcze przed nią, ale ona tylko przecząco pokręciła głową.
- Nie jest idealnie. - Dzwonek do drzwi zadzwonił. Pierwszy rzucił się tato by je otworzyć. Za dużymi drzwiami stał Nathan ubrany był w czarny garnitur. Na jego widok oniemiałam. Nigdy go nie widziałam w takim wydaniu.
Ojciec zaprosił go do środka. Gdy chłopak mnie zobaczył uśmiechnął się od ucha do ucha. Tato to spostrzegł.
- Tylko uważaj na nią. - powiedział do chłopaka.
- Proszę się nie martwić jest w dobrych rękach. - Nathan skierował te słowa do mojego taty, lecz cały czas patrzył na mnie. Nie ukrywam że zarumieniłam się pod wpływem jego spojrzenia.
- O to się martwię. - Lecz ani ja ani Nathan tego nie słyszeliśmy. Byliśmy jakby w mydlanej bańce.
- No lećcie już. Baw się dobrze. - przytuliła mnie na pożegnanie mama i wyszliśmy.
Nathan przyjechał czerwonym Camaro z 1967r. Znałam się tylko trochę na autach. Gdy znaleźliśmy się przy drzwiach pasażera, jak na geltelmena przystało otworzył mi drzwi. Uśmiechnęłam się i siadłam. Po chwili zasiadł na miejscu obok.
- To gdzie mnie zabierasz? - zapytałam z ciekawością.
- Poczekaj, zobaczysz. - uśmiech nie schodził mu z twarzy. - Chciałem ci powiedzieć że zabójczo wyglądasz.
- Dziękuję. - zarumieniłam się mimochodem.
Przejechaliśmy przez parę przecznic i się zatrzymaliśmy. O dziwo na tej ulicy nic nie było. Popatrzyłam pytająco na Nathana. On tylko sięgnął na tylne siedzenie po jakąś chustę.
- Chcę ci zrobić niespodziankę. Dlatego teraz będziesz jechała z zawiązanymi oczami. - pomachał mi przed nosem chustą.
- Haha. Ty chyba zwariowałeś. - Byłam tak strasznie ciekawa co dla nas przygotował, że aż coś od środka mnie zżerało. - No dobra. - odwróciłam się, a on delikatnie związał chustę.
- Widzisz coś. - poczułam jak macha mi ręką przed oczyma, bo poczułam lekki wiaterek.
- Nic nie widzę! Ależ sobie to wymyślił. - zaśmiałam się.
- Spokojnie to niedaleko. - zapalił silnik i ruszyliśmy w dalszą drogę.
CDN..
Postanowiłam zmienić troszkę naszą obsadę. Oto nowy Nathan :))
Jak wrażenia? Mam nadzieję, że dobre!
Strój Ronnie do szkoły.
Strój Ronnie na randkę z Nathanem.
Auto Nathana :D
Po długiej przerwie wróciłam!
Chciałam Wam wynagrodzić trochę moją nieobecność.
Dlatego dałam więcej zdjęć xdd
Taki tam news :p
Proszę zostawcie coś po sobie. Chcę znać Wasze wrażenia.
Co myślicie o "nowym" Nathanie?
Jeśli nie tu to może założę aska? I tam będziecie mi zadawać pytania dotyczące opowiadania?
Nad tym jeszcze pomyślę.
A teraz pozdrawiam was serdecznie !!
A. :*





Czytam i czytam i mnie wciągnęło... Teraz mam takie coś, że muszę już przeczytać nawet jak nie mam siły :3 Trzymaj tak dalej. Dała bym Ci bardziej konstrukcyjny komentarz, ale nie mam się do czego przyczepić :D Albo nie mam... Powinnaś bardziej rozbudować opisy i przemyślenia bohaterki bo chcę tego wszystkiego więcej czytać :D Pozdrawiam xoxoxo Love you !
OdpowiedzUsuńHaha wezmę pod uwagę Twoją sugestię :* :D
Usuń