Rozdział 15
Obudziłam się w swoim pokoju. Głowa mi odpadała z bólu. Przetarłam oczy rękoma i spostrzegłam Adama siedzącego na wprost mojego łóżka. Spał. Obróciłam głowę w stronę okna, było jasno. Z tego co sobie przypominam to przed "wypadkiem" robiło się już ciemno. Łóżko zaskrzypiało i przypadkowo obudziło chłopaka. Migiem znalazł się przy mnie.
- Ronnie? Jak się czujesz. - wziął moją dłoń i lekko ucałował. Zrobiło mi się miło na sercu.
- Boli mnie głowa. - powiedziałam, aż sycząc z bólu.
- Trzymaj. - podał mi szklankę wody i tabletkę. - To powinno pomóc. - uśmiechnął się do mnie.
Połknęłam tabletkę i duszkiem wypiłam wodę. Oddałam Adamowi szklankę, którą położył na szafce nocnej. Przesunęłam się na łóżku tak by Adam mógł się położyć obok mnie. Zrozumiał aluzję i po chwili leżał obok mnie. Byliśmy przykryci kołdrą. Położyłam głowę na jego torsie, a on objął mnie ramieniem. Było mi bardzo wygodnie w jego ramionach. Czułam jak bije jego serce, które biło jak oszalałe. Wiedziałam dlaczego, lecz nie dopuszczałam tej myśli do siebie. Poczułam lekkiego całusa w głowę, wtedy jego serce się uspokoiło.
Zaczął głaskać mnie po głowię. I po chwili znów odleciałam.
Gdy po raz drugi się obudziłam w pokoju byłam sama. W końcu wyszłam z pod kołdry i poszłam do łazienki, by przemyć twarz. Będąc już przed umywalką spostrzegłam swoje odbicie w lustrze. Pod okiem miałam wielkiego sińca. Miałam już mokre oczy od samego widoku mnie bolało. Usłyszałam pukanie do drzwi. Automatycznie odwróciłam ku nim głowę. Ściszonym, ale słyszalnym głosem powiedziałam, że już wychodzę. Oblałam twarz zimną wodą, z suszarki wzięłam czystą bluzę i wyszłam.
Przed drzwiami stał nie kto inny jak Adam. Uśmiechnęłam się do niego, by pokazać mu, że nic mi nie jest.
- Chodź, pójdziemy coś zjeść. - wyszczerzył się i wziął mnie za rękę. Zeszliśmy na dół do kuchni.
Już na schodach czułam zapach naleśników. Myślałam, że przygotował je Adam, ale się grubo myliłam. Weszliśmy do kuchni i widok trzeźwego taty mnie powalił. Pomyślałam pewnie śpię. Nie obudziłam się jeszcze.
- Co tak stoisz siadaj. - powiedział tata do mnie. - My z Adamem się wszystkim zajmiemy. Mama wyszła do pracy.
"My z Adamem"? Nie chciało mi się wierzyć chłopak zdobył serce mojego taty. Widziałam jak się cieszą razem tata miał na sobie fartuszek wyglądał komicznie. Zwróciłam wzrok ku Adamowi ten też miał na sobie fartuch. Wziął mój, był na niego ciut przy krótki dlatego nie mógł się związać z tyłu. Na sam widok ich w kuchnia aż prychnęłam. Zakryłam dłonią usta. Chciało mi się śmiać. Na raz odwrócili się w moją stronę.
- Cieszę się, że się śmiejesz kochanie, ale poczekaj. Musisz spróbować naleśników ala Atom. - gdy usłyszałam nazwę ich naleśników zaczęłam się śmiać tak, że nie mogłam się powstrzymać. Połączyli swoje imiona A - od Adama i tom - czyli imię mojego ojca Tom. Widząc jak ja się śmieje sami zaczęli. Adam nalał mi soku i wrócił do robienia naleśników.
Ojciec z Adamem wygłupiali się. Tata uczył chłopaka jak odwracać naleśnika na patelni. Nie udawało mu się to i parę wylądowało w koszu.
- Patrz ja ci pokażę. - podeszłam do niego wzięłam od niego patelnie i za pierwszym razem udało mi się przewrócić placka.
- Jak to zrobiłaś?! Naucz mnie! - krzyczał śmiejąc się. Podałam mu patelnie i instruowałam go jak ma to robić. - To teraz mi się uda patrz! - patrzyłam na niego ze skupieniem i.. Udało mu się! - Widziałaś to! - cieszył się jak małe dziecko. Przybił piątkę z moim tatą, a mnie przytulił. - Dobra siadaj za chwilę podamy.
Usiadłam na tym samym krześle co przedtem. Jeszcze chwilę czekałam, nie wiedziałam co tam kombinowali. Kiedy już wszystko było na talerzu podali mi pod sam nos stertę naleśników z bitą śmietaną i owocami dla ozdoby. Przysiedli się i zaczęliśmy wszyscy pałaszować.
Muszę przyznać, że bardzo dobre wyszły im te naleśniki. Byłam tak głodna, że wzięłam dokładkę. Jak już wszyscy zjedli zebrałam naczynia i chciała je umyć, ale Adam zaproponował, że on to zrobi. Chwilę się spieraliśmy, ale w końcu doszliśmy do porozumienia. On zmywał a ja wycierałam i wsadzałam do szafki. Tata się ulotnił, powiedział, że idzie się zdrzemnąć.
Nadal nie opuszczał nas dobry humor. Zapomniałam już o wczorajszym incydencie i o tym co mam na twarzy. Teraz liczyła się chwila spędzona razem z Adamem i tatą.
- Dziękuję. - powiedziałam wkładając ostatni talerz do szafki.
- Spoko, zawszę mogę zmywać ci naczynia. - zaśmiał się.
- Wiesz, że nie o tym mówię. - popatrzyłam na niego. Stałam się bardzo poważna. - Mówię o tym, że dzięki tobie mój tato nie pił dziś. Spędziliśmy ze sobą chwilę, które na pewno nie zapomnę. I nie tylko za to. Dziękuję ci też za wczoraj. Poszedłeś ze mną do Nathana. Wiem, że cie poturbował bo widzę plaster na twoim łuku brwiowym. - dotknęłam delikatnie to miejsce. - I dłonie, kostki, na których widać ślady walki. - wzięłam je i ucałowałam. Popatrzyłam w jego oczy. - Lecz chcę też przeprosić. Wiem, ze gdybym nie ja nic by takiego się nie wydarzyło. - przytuliłam go tak mocno jak tylko potrafiłam. - Przepraszam. - powtórzyłam.
- Nie przepraszaj, zrobiłem to co do mnie należało. - ścisnął mnie mocniej. Nie wiem, staliśmy chyba tak 5 minut, w ciszy. - Muszę już iść. Powiedziałem mamie, że dziś już wrócę. - uśmiechnął się.
- A za to też dziękuję. - powiedziałam. - Spędziłeś ze mną noc. Dzięki. - trudno. Powiedziałam sam do siebie, może pomyśli coś sobie. Dałam mu buziaka w policzek.
- A miałem ci coś powiedzieć, ślicznie wyglądasz jak śpisz. - puścił mi oko i poszedł w stronę drzwi. A ja strzeliłam buraka. Poszłam za nim do przedpokoju. Pożegnałam się i otworzyłam mu drzwi. Na odchodne powiedział, żebym pożegnała od niego tatę.
Poszłam na górę. Chciałam wziąć prysznic, ale zauważyłam, że u taty jest włączony telewizor. Zapukałam, ale nikt nie odpowiedział. Weszłam.
- Tato śpisz? - zapytałam zamykając drzwi.
- Co? Nie, nie chodź tu mój maluszku. - podniósł koc pod którym leżał. Wskoczyłam i od razu przytuliłam się najmocniej jak mogłam do taty. - Kocham cię, słoneczko moje. - pocałował mnie w czoło.
- Tato? Proszę przestań już pić, dobrze? - prosiłam błagalnym tonem.
- Przepraszam, nie chciałem byś się czuła źle z tego powodu. - w telewizorze leciał jakiś film akcji, wszystko tam wybuchało i paliło. - Fajny ten Adam. - powiedział nagle. Jak to usłyszałam uśmiechnęłam się.
- Fajny, fajny. - nie odrywałam wzroku od telewizora. - Dobra idę się myć. - Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki.
Chciałam wziąć prysznic, ale zdecydowałam jednak, że poleżę w wannie i się trochę odprężę. Zapomnę o wszystkich zdarzeniach.
Odkręciłam kurek z gorącą wodą, zapaliłam parę zapachowych świeczek i zaczęłam się rozbierać.
Zaczęłam od spodenek z nimi poszło mi gładko, ale gdy chciałam ściągnąć bluzę, a później koszulkę z tym już było gorzej. Całe ciało mnie bolało. Jak już w końcu stałam w staniku i majtkach, zauważyłam siniaka na lewym ramieniu. Przebłyski wspomnień mówią mi, że właśnie na ten bok spadłam, więc nie ma co się dziwić.
Ściągnęłam resztę garderoby i weszłam do wanny.
CDN ..
Nie jestem do końca zadowolona z tego rozdziału..
Ale cóż już długo czekaliście więc dodaje ;)
Komentujcie, hejtujcie po prostu zostawcie coś po sobie ;D
Trzymajcie się ciepło w te chłodne dni :*
Pozdrawiam.
A. <3
Kurze ! EJ to jest boskie ! Czytam i czytam i mnie ściągnęło :-). Zakochalam się :D Moment pobutki Ronnie i ta troska Adama no BOSKO ! :-) Czekam na next :-) Pozdrawiam xoxoxo
OdpowiedzUsuń