czwartek, 24 października 2013

Rozdział 10

Rozdział 10

Cała rodzina w komplecie. Nie powiedziałam ojcu co tak na prawdę zaszło. Wspomniałam tylko, że to są babskie hormony. Siedzieliśmy tak gdzieś do 1 w nocy, śmialiśmy się jak za dawnych dobrych czasów.
Tej nocy spałam jak nigdy. Obudziłam się wypoczęta i rześka. Do biegania wybrałam wczorajszy strój, nie chciało mi się wybierać nic innego. Gdy zbiegałam na dół tata już nie spał.
- A gdzie to o tej godzinie. - popatrzył na zegarek.
- Idę pobiegać. - wiązałam w tym samym czasie trampki.
- Biegasz? Miło mi to słyszeć. To leć, nie przeforsuj się. - powiedział i poszedł do kuchni.
Biegłam tą samą drogą co zawsze. Między osiedlami, lecz tym razem chciałam pokonać większy dystans. Pobiegłam do parku, zrobiłam tam parę okrążeń i już jak wracałam to spotkałam jego.
- Co ty tu robisz? - powiedziałam do Nathana.
- Chciałbym zapytać o to samo. Ja codziennie tu biegam. - uśmiechną się.
- No tak! - strzeliłam face palma. - Przecież jesteś zawodnikiem szkolnej drużyny koszykarskiej. Musisz być wysportowany.
- Coś w ten deseń. Tylko ja biegam dla przyjemności. - nie znikał z jego twarzy uśmiech. - Widzimy się w szkole?
- Pewnie tak. Dziś biologia. - powiedziałam obojętnie. Już zaczął biec w inną stronę niż ja, ale się obrócił.
- Właśnie zapomniałbym widzimy się w czwartek! - wrócił się i wręczył mi małą kartkę. - Tu masz adres. Tam się spotkamy.
- Ty! Czekaj to już jutro! - ale już mnie nie słyszał. Pierwsza moja myśl - W CO JA SIĘ UBIORĘ, było to do mnie nie podobne.
Do domu wbiegłam jak tornado. Rzuciłam się do szafy by znaleźć coś na jutro, bo później nie będę miała czasu. Nic nie zwróciło mojej uwagi. Po chwili ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju.
- Co się stało kochanie? - zapytała mama.
- Idę się jutro z kimś spotkać i nie mam w co się ubrać. - wyparowałam.
- Poczekaj chwilkę. - Mama poszła do swojego pokoju. Zaraz wróciła z plikiem banknotów w dłoni. - Trzymaj, kup sobie dziś jakąś ładną sukienkę.
- Dziękuje mamo. Ale wiesz że mnie tak nie przekupisz, prawda? Ja tylko czekam na to byś to ty powiedziała prawdę tacie. - wzięłam pieniądze. Podziękowałam mamie jeszcze raz po czum ona wyszła.
Ja wzięłam prysznic, pomalowałam się i ubrałam rozciągnięty sweter, leginsy i buty za kostkę. Dziś było dość chłodno więc ten strój był taki, a nie inny.
Nie wiedziałam co u Blaze. Nie odzywała się od wczoraj, dlatego do niej zadzwoniłam lecz ta nie odbierała. Czekał mnie kolejny dzień jazdy autobusem.
Zbiegłam na dół do kuchni. Cały stół był zapełniony jedzeniem, a przy nim siedzieli mama i tata.
- No jesteś wreszcie siadaj i jedz. - powiedział tata. Usiadłam sięgnęłam po płatki i zalałam je mlekiem. Nastała krępująca cisza. Zjadłam szybko i chciałam już wyjść.
- Już idziesz. Mało zjadłaś. Weź jeszcze jabłko proszę. - powiedziała mama i rzuciła mi jabłko.
- To narazie. - pożegnałam się i popędziłam na przystanek.

Przed lekcjami zaczepiła mnie Kendall. Chciała się upewnić, że dzisiejsza sesja jest aktualna. Powiedziała że ma parę strojów w których chce żebym jej zrobiła sesję. Miałam już pewną wizję, chciałam ją wykonać.
Na lekcji biologii siedzieliśmy tak jak wczoraj, czyli Nathan koło mnie. Chciała go zapytać co się stało z Ashley, ale to pytanie zostawiłam na jutrzejszy wieczór.
Bazgraliśmy to po moim zeszycie, to po jego. Parę razy upominała nas nauczycielka byśmy się tak nie chichotali. Po dzwonku wszyscy zaczęli wychodzić z klasy.
- Zmiana planów. - powiedział Nathan. - Przyjadę po ciebie.
- Jak nie będę wiedziała gdzie idziemy, to nie będę wiedziała jak się ubrać. - powiedziałam.
- Ubierz się jak tylko chcesz. Będziesz na pewno pasować. - Tu masz godzinę. - kolejna karteczka. Napisane było na niej że przyjadę o 8 i buziaczki. Jakie to słodkie pomyślałam. Gdy odwróciłam wzrok od karteczki na Nathana to tego już nie było. Rozpłyną się normalnie.
Kolejne lekcje: matma, angielski minęły bardzo szybko. Na lunch nie poszłam. Wyszłam tylko na plac usiadłam na ławce i zaczęłam czytać książkę, przy tym przegryzając jabłko, które rano dała mi mama.
Co chwilę przychodziły do mnie sms'y od Adama z zapytaniem gdzie jestem. Pisałam mu że siedzę i czytam, ale gdzie o tym już nie wspomniałam.
Tak więc lekcję minęły bardzo szybko. Z Kendall umówiłyśmy się przecznicę dalej, żeby nikt nas nie widział.
- Hej! - przyszła zdyszana dziewczyna. - Gdzie mnie zabierasz?
- A strój, nie chcesz się przebrać? - nie była ubrana w żadną sukienkę. Tyle w ciuch w których ją widziałam w szkolę.
- Spokojnie ma je mój szofer. Dam mu cynk gdzie ma przyjechać i tam się przebiorę. - powiedziała z rozbawieniem.
- To dobrze chodź. - zabrałam ją jak najdalej mogłam. Zależało jej by nikt nas nie widział, więc tak zrobiłam. Tak jak mówiła, dała tylko sygnał szoferowi, a ten już zaraz był.
Szybko się przebrała, wyglądała nieziemsko. Jej szofer do czegoś się przydał, miał zabawkowym pistoletem robić bańki mydlane. Ustawiłam dziewczynę, chciałam żeby tą sesją się bawiła tak jak ja. Chciałam żeby wróciła do tego jak była małą dziewczynką i bawiła się puszczając bańki.
Kendall przebierała się parę razy. Za każdym razem wyglądała ślicznie. Końcowy efekt wyszedł świetnie. Już po minimalnej przeróbce mogłam wysłać dziewczynie zdjęcia.
- To tak jak się umawiałyśmy. Twoje pieniądze. - lecz ja nie chciałam pieniędzy.
- Mam inny pomysł. Zamiast mi płacić doradzisz mi. Co ty na to? - była zaskoczona, że nie chciałam pieniędzy.
- W czym miałabym ci doradzić. - zapytała.
- Idę jutro na randkę. Nie wiem co mam sobie kupić na tą okazję. A ty znasz się na modzie. Doradzisz mi proszę.
- Dobra. To chodźmy na zakupy. - dogadywałam się z nią nieźle. Była sympatyczna.
Chodziłyśmy po galerii bez końca od jednego sklepu do drugiego. Przymierzyłam tyle rzeczy jak nigdy. W końcu znalazłyśmy sukienkę idealną.
- Dziękuję. Jest śliczna. Zdjęcia przyniosę ci jutro. - powiedziałam z uśmiechem.
- Nie ma sprawy. Baw się dobrze jutro na randce. Tylko nie mów nikomu, przede wszystkim Ashley. Bo jak się dowie że idziesz z Nathanem to nie chciałabym być w twojej skórze. - zaskoczyła mnie.
- Skąd wiesz, że to z nim się umówiłam.
- To widać, Nathan zbliżył się ostatnio do ciebie. Ashley nie chcę tego dostrzec, ale taka prawda. - jednak jest z niej fajna osoba. Pozory jednak mylą.
- Powiedz mi dlaczego się z nią przyjaźnisz? Nie jesteś taka jak ona. Tak samo twoja siostra. - nurtowało mnie to pytanie od zawsze.
- Jakoś tak wyszło, ale Ashley ma swoje zalety. Przepraszam, ale muszę iść. Dziękuję za sesję! - dała mi buziaka w policzek co mnie zaskoczyło.

Wróciwszy do domu od razu przysiadłam do przerabiania zdjęć. Wyszły bardzo dobrze. Kendall czuję się przed obiektywem jak ryba w wodzie dlatego tak dobrze się z nią pracowało i o to są właśnie jej wyniki.
Denerwuję się jutrzejszym dniem. Jak na razie układa się wszystko dobrze, oby tak dalej.

CDN ..

Zdjęcia zrobione przez Ronnie.





Strój Ronnie.

Czy jest co świętować? Pewnie jest bo mamy już 10 rozdział!
Jest już was sporo za co wam dziękuję!
Jutro już piątek i będziemy mieć kolejny weekend.
Pozdrawiam :**
A.

PS. Zdjęcia nie są zrobione przez Ronnie.
Przyznam się jest to troszkę plagiat, lecz jest to fikcja.
Nie podpisuję się tu swoim nazwiskiem, lecz nazwiskiem głównej bohaterki. 



1 komentarz:

  1. Kurde chce następny rozdział :D U głównej bohaterki wiele się dzieje i dobrze przynajmniej cały czas mnie zakasujesz :D Trzymaj tak dalej :* Pozdrawiam xxx

    OdpowiedzUsuń