Rozdział 2
Odwróciłam się i zobaczyłam, że ktoś podaje mi aparat. Był to Nathan. Było w nim coś innego, zdawał się nie być przez 5 sekund najpopularniejszym chłopakiem, lecz zwykłym cichym człowiekiem w tej szkole.
- Dziękuje - odparłam i odebrałam od niego aparat. - Powinnam bardziej uważać - odparłam po chwili.
Powiedział coś, co bardzo mnie zaskoczyło. Nigdy nie spodziewałabym się po nim tego co właśnie wypowiedział.
- Nie to nie Twoja wina. Nie przejmuj się Ashley. Bądź sobą i rób to co robisz najlepiej - Obdarzył mnie pięknym uśmiechem i odszedł do przyjaciół.
To zdarzenie zapamiętam na zawsze. Ten moment zaczął coś nowego w moim życiu, jeszcze nie wiem co, ale coś na pewno.
Czas płyną szybko. Lekcja za lekcją. Wreszcie przyszedł czas na lunch i spotkanie z przyjaciółką.
Po jej minie spodziewałam się narzekania. I się nie myliłam, doszła do naszego stolika i zaczęła streszczać swój dzień.
- Dostałam pałę z angielskiego.- w tym czasie rzuciła swoją tacę z posiłkiem na stół.
- Za co? - zapytałam z grzeczności.
- Za test z Szekspira. Ale dobra trudno jakoś to poprawie, przede mną jeszcze nie jedna pała. Co u Ciebie wydarzyło się coś ciekawego?
Uśmiechnęłam się i Blaze już wiedziała że mój dzień jest sto razy lepszy od jej.
- No można tak powiedzieć, zaczął się beznadziejnie bo spotkałam Ashley ale pewnie nie o niej chcesz wiedzieć. - chciałam wzbudzić w niej większe zainteresowanie.
- No trafiłaś w sedno! Więc ..
- Po biologi Kendall wychodząc popchnęła mnie tak że upadłam, wszystkie moje rzeczy porozwalały się po całym korytarzu. Upuściłam aparat, podał mi go Nathan. - oczy przyjaciółki rosły z każdym moim słowem.
- Czekaj czekaj że co ?! - nie mogła w to uwierzyć, w sumie ja też.
- Też byłam zaskoczona, ale najlepsze jest to że powiedział mi coś co zapadnie mi w pamięci.
Wypowiadając te słowa do stołówki wszedł Nathan z Ashley.
- Wiesz co resztę opowiem Ci później, lepiej popatrz kto przyszedł. - Blaze podążyła za moim wzrokiem i dostrzegła blondynkę.
- Chodźmy stąd nie chce jej widzieć. Na sam widok robi mi się niedobrze.
Wstałyśmy, zebrałyśmy swoje rzeczy i tacę ze śmieciami. Wyrzuciłam resztki i odwracając się wpadłam na Ashley. Niosła wtedy tacę z jedzeniem: sałatka i woda mineralna. Zawartość wylądowała oczywiście na mnie.
- Patrz jak leziesz Kaczuszko, kwa kwa - za nią stały Kendall i Kylie i jak jakieś roboty powtórzyły chóralnie KWA KWA.
Popatrzyłam tylko na swoją sukienkę całą w sosie i zielonych kawałkach sałaty. Zebrało mi się na płacz, ale nie. Nie rozpłaczę się na oczach całej szkoły.
Teraz wszystkie oczy zebranych w stołówce były skierowane na nas, a raczej na mnie. Wszyscy czekali na mój ruch, ale ja stałam jak słup soli. Patrzyłam tylko jak usta Ashley wykrzywiają się w uśmiech. Przeklinałam sama siebie, że nie jestem na tyle odważna by postawić się całej trójce.
Jednak nie ma to jak przyjaźń. Blaze stanęła w mojej obronie.
- Jak Ronnie chodzi !? Lepiej popatrz na siebie Ty sztuczna lalo. Idź lepiej popatrz się w lusterko bo chyba się rozmazałaś. - wtedy Ashley popatrzyła się za siebie i bez wypowiadania jakichkolwiek słów wzięła od siostrzyczek lusterko.
- Dziewczyny przestańcie. - z tłumu wyszedł Partic. - Nic się nie stało. Prawda ..? - Popatrzył na mnie. Jak zawsze, zapomniał mojego imienia, chodzimy do tej samej klasy od 2 lat, a ten dalej nie pamięta mojego imienia.
- Tak, nic się nie stało. - odpowiedziałam. Zrzuciłam kilka listków sałaty i zmierzałam w kierunku ubikacji.
Przy wyjściu stał Nathan z Codym, chyba co dopiero weszli. Ale zaraz, czyżby Nathan nie widział tego zdarzenia.. Przecież widziałam jak wchodził z Ashley. Zaczepił mnie, był zszokowany moim wyglądem.
- Ronnie? Wszystko gra, co się stało? - Cody patrzył na całe zdarzenia z boku.
- Tak pewnie, to nic takiego. - uśmiechnęłam się.
- Jak to nic się nie stało ! - warknęła Blaze. - Twoja dziewczyna, specjalnie wpadła na Veronnice przy tym ją brudząc.
Popatrzyłam błagalnie na Blaze, by ta skończyła mnie kompromitować przed chłopakiem. Chciałam wyjść, ale ktoś pochwycił moją dłoń.
- Czy to prawda? - Zapytał mnie Nate. - czy to Ashley Ci to zrobiła?
- Nie przejmuj się. Nic takiego się nie wydarzyło. Na prawdę, teraz mnie puść bo plamy się same nie puszczą.
Jeszcze przez chwilę przytrzymał moją dłoń. Popatrzyłam mu prosto w oczy, było w nich współczucie i przeprosiny. Chodź nie od niego ich oczekiwałam. W końcu mnie puścił. Pobiegłam prosto do damskiej toalety.
CDN ..
No i mamy kolejny rozdział.
Jak wam się podoba? Moim zdaniem jest lepszy od poprzedniego.
Z tym rozdziałem poszło mi wyjątkowo gładko, nie ma to jak wczuwać się w głównego bohatera.
Życzę wam miłego weekendu.
A.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz