środa, 23 października 2013

Rozdział 9

Rozdział 9

U dyrektora zabawiłam tylko chwilkę. Dostałam upomnienie za bójkę na korytarzu. Upomnienie tylko dlatego, że jestem dobrą uczennicą tak to było, by to zawieszenie.
Do końca lekcji jeszcze pozostało dużo czasu. Nie chciałam wracać na tą nudną lekcję dlatego poszłam do biblioteki.
Zaszyłam się gdzieś między regałami. Wyciągnęłam książkę od Adama i zaczęłam czytać. po jakiś 20 minutach usłyszałam dzwonek. Zebrałam się i poszłam do szafki po inne książki. Następną lekcje miałam w przeciwnym skrzydle. Czekała na mnie biologia.
Idąc w stronę klasy zostałam zaczepiona przez Kendall. Nie uszło mojej uwadze że była sama. Bez Ashley i swojej siostry.
- Ronnie, wiem że między nami się nie za dobrze układało, ale mam do ciebie prośbę. Bo wiesz próbuje swoich sił w modelingu i potrzebuje zdjęć do portfolio. Tak sobie pomyślałam, że może ty mi zrobisz zdjęcia. - widać było w jej oczach desperacje. - Zapłacę. - dodała po chwili widząc, że się zastanawiam.
- Ashley co na to? - zapytałam.
- Ona nic nie wie. I chciałabym żeby tak pozostało. - poprosiła.
- Dobra. Jutro po lekcjach. Pasi? - miałam nadzieję, że chociaż te pomoże zapomnieć o codziennych sprawach.
- Pewnie! - ucieszyła się dziewczyna. - Jesteś wielka. To do zoba. - powiedziała i uciekła do klasy.
Wchodząc do klasy zauważyłam że moje miejsce jest puste. Lecz nie to rzuciło mi się w oczy. Tylko to że obok mojej ławki siedział nie kto inny jak Nathan. Myślałam że po dzisiejszym poranku da sobie siana, ale się myliłam.
Wszystkie inne miejsca były już pozajmowane. Nie miałam wyjścia musiałam usiąść koło niego. Idąc Ashley spiorunowała mnie wzrokiem.
Gdy siadłam od razu odwróciłam głowę w przeciwną stronę. Wyciągnęłam brudnopis i czekałam aż lekcja się zacznę, a później jak skończy.
Nathan wziął do ręki mój brudnopis, otworzył go i zaczął coś w nim bazgrać. Po chwili położył go w to samo miejsce. Popatrzyłam pytająco na niego, on tylko wzruszył ramionami. Otworzyłam zeszyt w miejscu gdzie coś napisał.
Było tylko słowo PRZEPRASZAM! Szybko napisałam z wielkich liter, dodatkowo pogrubionych GORZEJ CI?! ODCZEP SIĘ! Wskazałam mu palcem skierowane do niego słowa. Popatrzył i zaczął się śmiać.
Odpuściłam sobie. Przyszła nauczycielka i rozpoczęła lekcję. Minęła ona szybko. Schowałam zeszyt do torby i skierowałam się do wyjścia. Wszyscy guzdrali się niemiłosiernie, a ja chciałam uniknąć spotkania z Nathanem. Niestety nie udało się.
- Daj mi szansę. Proszę! Nie znasz mnie, nie jestem taki jak myślisz. - powiedział. - Tu w szkole noszę maskę. Spotkamy się kiedyś.
- Nie rozumiem o co ci chodzi, a Ashley? Co z nią już ci przeszła. Dlaczego ja?! - ostatnie słowa prawie wykrzyczałam. Kilka osób podsłuchiwało naszą rozmowę.
- Z Ashley to już skończone. - powiedział stanowczo. - Dlaczego ty? Ponieważ jesteś sobą, nie udajesz nikogo innego. Jesteś piękna, miła, masz coś w sobie co nie pozwala mi o tobie zapomnieć. Mam wymieniać dalej?
- Jesteśmy z innych bajek. - podobało mi się to co on powiedział. Po raz pierwszy coś takiego usłyszałam od chłopaka.
- To je połączmy. Jeśli nie spróbujemy to się nie dowiemy. Umówisz się ze mną. - błagał. - Mam klęknąć? Proszę bardzo. - na oczach wszystkich chłopak klękną przede mną.
- Przestań! - powiedziałam i pociągnęłam go za rękę, by wstał. - Wstawaj no!
- To .. ?
- Dobrze. Zobaczymy nic nie obiecuję. - zgodziłam się, w środku cieszyłam się jak dziecko, ale za to na zewnątrz wyglądało to tak jakby było to dla mnie obojętne.
- Dam ci jeszcze znać kiedy. - ucieszył się i pobiegł w swoją stronę.

Stołówka jak zawsze była wypełniona po brzegi. Rano z domu wzięłam tylko jogurt i to miał być mój lunch. Nie chciałam nic więcej. Przy naszym stoliku siedział tylko Adam. Ani śladu Blaze. Bez namysłu poszłam w tamtym kierunku.
- Hej. Gdzie Blaze? - zapytałam przełykającego właśnie kanapkę Adama.
- Nie będzie jej. Ma jakiś projekt czy coś. - powiedział.
- To nic powiem tobie. Umówiłam się z Nathanem. Tzn jeszcze nie wiem kiedy, ale mnie zaprosił. - słysząc to Adam się zakrztusił.
- Przepraszam co?! - nie wierzył własnym uszom.
- Wiem, wiem dla mnie to też zaskoczenie. Tylko na mnie popatrz! Jestem cała w skowronkach. Już dawno się tak nie czułam.
- Cieszę się Ronnie na prawdę. - jednak na jego twarzy widniało coś innego, jakby rozczarowanie. - Zmieniając temat. Gdzie twój lunch? - ja tylko wskazałam jogurt pitny. - Ej, ej młoda zjedz coś. Masz moją kanapkę.
- Nie dziękuję. Wystarczy mi jogurt. - powiedziała.
- Bez dyskusji. Przeszłaś dużo przez ostatni weekend, musisz nabrać sił. Jedz, bez gadania! - nigdy nie lubiłam jak mi kazano jeść, lecz Adam miał rację. Musiałam nabrać sił.
- Dziękuję. - kanapka była dobra. Z szynką i ogórkiem. Zjadłam ją z przyjemnością.
Dzień zleciał baardzo szybko. Nie widziałam się ani razu z Blaze. Dziwiło mnie zachowanie Adama na stołówce jak dowiedział się że umówiłam się z Nathanem.
Po szkole razem z Adamem ruszyliśmy w kierunku przystanku przy tym rozmawiając o mnie, że nie wyglądam za dobrze, że jestem blada jak ściana itd.
Gdy autobus przyjechał zajęliśmy miejsca na samym tyle.
- Adam. Mogę ci zadać pytanie? - skinął tylko głową i popatrzył na mnie. - Czemu tak zareagowałeś jak powiedziałam, że umówiłam się z Nathanem?
- Ronnie posłuchaj. Gdy się poznaliśmy, pamiętasz na imprezie jego kumpla. To wyglądało to tak jakbyś nie cierpiała tego gościa. Tylko dlatego tak zareagowałem. Szok tyle. - powiedział bez żadnej przerwy.
- To nie tak. Tzn tak, ale nie do końca. Wytłumaczył mi wszystko i jest git. Trzeba dawać ludziom drugą szansę prawda. - to nie było pytanie.
- Czyli mamie też dasz drugą szansę. - gdy usłyszałam to co powiedział, stanęło mi coś w gardle. Taka strasznie duża gula. Przez chwilę jeszcze na niego patrzyłam, później odwróciłam głowę w przeciwną stronę. - Przepraszam! Ronnie to nie tak miało zabrzmieć.
- Nie spoko. Masz rację. - nadal byłam do niego plecami. Usłyszałam jak wzdycha i przeczesuje ręką włosy.
Później całą drogę przemilczeliśmy. Dojechaliśmy po pożegnaniu każdy z nas poszedł w swoją stronę. Choć nie do końca, bo gdy zerknęłam przez ramię. Chłopak nadal tam stał i trzymał rękę na głowie. Widać, że żałował swoich słów. Nie potrzebnie, miał cholerną rację.
Pod domem stało nasze auto więc wiedziałam, że mama jest w domu. Otworzyłam drzwi. Z kuchni dobiegały głosy, damski i męski. Poszłam w kierunku odgłosów, a na kuchennym krześle siedział nie kto inny jak tata.
- Tato?! - mimo że wiedziałam, że to on nie mogłam uwierzyć.
- Ronnie! Jejku ja ty wyrosłaś! - ucieszył się na mój widok i rzuciliśmy się sobie w ramiona. - Dzwoniłaś. Miałaś taki głos jakby się coś stało, dlatego szybko się spakowałem i przyleciałem tu pierwszym samolotem. Więc co jest mała? - ciągle byliśmy w objęciach. Za tatą stała mama. Popatrzyłam w jej kierunku, a ta miała w oczach łzy.

CDN ..

Powoli zbliżamy się do rozdziału 10!
Niestety, ale teraz będę dodawać rozdziały co 2, 3 dni.
Alę myślę że wytrzymacie! 
Dziękuję wszystkim osobno, po kolei za to że czytacie mojego bloga. Bardzo dużo to dla mnie znaczy.
I mam nadzieję że będziecie odwiedzać go dalej tak licznie.
Pozdrawiam :**
A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz