środa, 16 października 2013

Rozdział 5

W tym rozdziel poznamy nową postać jest nią Adam Wels. Wysoki, niebieskooki blondyn. Skromny, z poczuciem humoru.Potrafi pomóc, wysłuchać i doradzić. Chłopak ten niedawno przeprowadził się do miasta. Szuka miejsca w nowym otoczeniu, znajdzie je przy boku Ronnie, która z czasem zostanie jego przyjaciółką.


Adam Wels

Rozdział 5

Ogłuszyłam chłopaka, musiałam wykorzystać tą chwile jak najlepiej by się wydostać. Porozglądałam się drzwi były zamknięte, klucz miał Patric. Bałam się że jak zacznę go przeszukiwać to się obudzi. Nie było żadnych innych drzwi prócz tych na balkon. Wbiegłam na niego, znajdował się tuż nad basenem.
Kątem oka zobaczyłam że Patric podnosi się, wzięłam więc rozbieg i skoczyłam.
Z wielkim chlustem wylądowałam w basenie. Na ratunek rzucił mi się nieznajomy chłopak i Nathan który stał przy basenie.
Zachłysnęłam się wodą, ale nie straciłam przytomności. Pierwszy dopłyną do mnie nieznajomy, chwycił mnie i ruszył w stronę brzegu. Spostrzegłam, że ma piękne niebieskie oczy. Przy brzegu kilku gapiów pomogła mi wyjść, podali mi też ręczniki.
- Wszystko w porządku? - zapytał mnie nieznajomy.
- Tak. Dziękuję że mnie wyciągnąłeś. - Odpowiedziałam i obdarzyłam go uśmiechem.
Zaczął pocierać mi dłonie, było mi zimno cała się trzęsłam. W moim ciele jeszcze panował strach po całym zajściu na górze. Przybiegł Nathan i rzucił się na nieznajomego.
- Zostaw ją! - krzykną wściekły chłopak.
- O co ci chodzi chłopie! - odpowiedział mu nieznajomy. - Uspokójcie się. Nathan o co ci chodzi. On - wskazałam na chłopaka - uratował mi życie. Jestem naprawdę wdzięczna. Jestem Veronnica, ale wszyscy mi mówią Ronnie - przedstawiłam się.
- Jestem Adam. I nie musisz mi dziękować, cała przyjemność po mojej stronie. - Nigdy go wcześniej nie widziałam, był uroczy.
Nathan przyniósł mi jeszcze jeden ręcznik, było to miłe lecz, zachował się nie w porządku do Adama.
- Trzymaj. - Otulił mnie miękkim ręcznikiem. - Wszystko w porządku? Dlaczego w ogóle skakałaś z balkonu? - Pytał ze zdziwieniem.
- Lepiej zapytaj swojego kumpla. - Odparłam. I w tym momencie przyszedł Patric z lodem przystawionym do czoła.
- Co tu się dzieje? - Zapytał niby ze nic nie wie.
Nathan wziął go pod rękę i odszedł od nas. Był wkurzony tym co mu powiedziałam. Co jakiś czas obaj zwracali głowy w naszą stronę. Na twarzy Patrica było widać wściekłość skierowaną w moją osobą, ale co się dziwić. Jednak na twarzy Nathana było widać rozczarowanie.
Po chwili wrócili, chyba sobie wszystko wyjaśnili.
- Ronnie, wiesz co ja zawszę bym cie przyjął z otwartymi ramionami, ale nie musiałaś kłamać by wskoczyć mi do łóżka. - Powiedział głośno Patric.
- Nie rozumiem, że to ja chciałam Ci wskoczyć do łóżka. - wzbierała we mnie złość.
- Patric mi wszystko wyjaśnił. Nie spodziewałem się tego po tobie. - Nate nic nie rozumiał, jego przyjaciel wciskał mu kit, a ten w to wierzy.
- Chyba sobie żartujecie.. - Całemu zajściu przyglądał się Adam.
Patrzyłam to na jednego to na drugiego i nie mogłam uwierzyć, że coś takiego można zrobić drugiej osobie.
- Patric. a co Ci się stało w głowę. - zapytałam go, bo chciałam wiedzieć jaką teraz ściemę wymyśli.
- Uderzyłem się drzwiami, które zamknęłaś tuż przed moim nosem, nie pamiętasz? - Gotowałam się w środku.
Z każdym jego słowem rosła we mnie złość. Nie wytrzymałam i rzuciłam się na niego. przywaliłam mu już drugi raz tego dnia. Jeszcze parę godzin temu nigdy bym się tak nie zachowała, ale coś we mnie pękło. Doskoczył do mnie szybko Nathan z Adamem i chcieli mnie odsunąć od Patrica, ale ja nie dawałam za wygrane. Popchnęłam Patrica i wylądował w basenie.
- Wypierdalać z mojego domu! Ty i ten cały lowelas! - Krzyknął Patric. - Nathan nie stój tak wyprowadź ich!
- Nie trzeba damy sobie radę. - Powiedziałam do chłopaków.
Idąc w stronę wyjścia chciała mnie jeszcze zaczepić Ashley, ale rzuciłam jej takie spojrzenie żeby dało jej do myślenia i dała sobie spokój.
- Przepraszam cię Adam. - zwróciłam się do chłopka gdy już znajdowaliśmy się na ulicy. - Nigdy się tak nie zachowuje, głupio mi. Dopiero co się poznaliśmy, a ja już takie cyrki wyprawiam.
- Ta nie przepraszaj. - zaśmiał się chłopak. - Po za tym lubię dziewczyny z charakterem.
- Taak ja taka jestem. - powiedziałam półżartem.
- To co robimy? Może odprowadzę cie do domu? - zaproponował Adam.
- Tak bardzo chętnie. - Popatrzyłam mu w oczy, był zadowolony z mojej odpowiedzi.
Szliśmy bardzo powoli. Rozmawialiśmy głównie o nim, skąd pochodzi itd. Między nami a moim domem pozostawała ostatnia przecznica zaczęliśmy rozmawiać o mnie. Słuchał bardzo uważnie, nie wcinał mi się w zdanie i jak czegoś nie rozumiał to zadawał pytanie. Był na prawdę miły. Na koniec dowiedziałam się że będziemy razem chodzić na niektóre lekcje i że uwielbia pisać.
- Kiedyś przyniosę ci moje wiersze, chcę żebyś je przeczytała. - Aż się zarumieniłam, to był zaszczyt.
Resztę drogi pokonaliśmy w ciszy. Nie była to krępująca cisza lecz taka w której mogliśmy się nawet lepiej poznać.
- No to jesteśmy. - Staliśmy przed bramką, chciałam się z nim już tu pożegnać, ale nie. Ten otworzył przede mną furtkę i zaprowadził mnie pod same drzwi.
- Teraz już jesteśmy. - Uśmiechną się. Nie wiem czy już mówiłam ale miał cudowny uśmiech.
- Widzimy się jutro w szkole. Jeszcze raz chcę ci podziękować za to że mnie "wyłowiłeś". Pa.
- Do jutra. Pa. - Pożegnał się. Otworzyłam drzwi i weszłam.

Nastał kolejny słoneczny dzień. Było jeszcze bardzo wcześnie, ale wczoraj postanowiłam że zacznę uprawiać poranny jogging. Tak więc ubrałam się w sportowe rzeczy o wygodne buty. Szybko wzięłam jeszcze mp4. Wyszłam przed dom trochę się porozciągałam i zaczęłam biec. Puściłam 2 Chainz, Wiz Khalifa - We Own It, żeby lepiej mi się biegło. Nie chciałam dziś zrobić dużego dystansu, bo to dopiero początek.
Biegnąc tak spostrzegłam Adama. On chyba też biegał, bo był ubrany w dresy. Wyciągnęłam słuchawki z uszu i krzyknęłam za nim. Od razu się odwrócił i obdarzył mnie uśmiechem.
- Cześć, nie mów że ty też biegasz. - Zaczął rozmowę Adam.
- Hej, od dziś zaczynam. Mieszkasz gdzieś w okolicy?
- No tak, w sumie to niedaleko ciebie. - uśmiechając się, uśmiechają mu się oczy. To takie słodkie.
- Nie wspominałeś. Dobra nie traćmy czasu. Biegniesz dalej czy wracasz już do domu? - w duszy pragnęłam by biegł dalej.
- Biegnę dalej.
Tak zaczęłam swój nowy dzień. Biegliśmy razem, mało mówiąc by lepiej się skupić na oddychaniu. Gdy wróciłam do domu pobiegłam od razu pod prysznic i przygotować się do szkoły.


CDN .. 

Stój Ronnie.

Piszcie w komentarzach jak wam się podoba.
Staram się żeby było jakieś napięcie i mam nadzieje że tak jest.
Pozdrawiam.
A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz