sobota, 12 października 2013

Rozdział 3

Rozdział 3

Widząc swoje odbicie w lustrze, po policzkach zaczęły mi spływać łzy. Sukienka była cała w plamach, których na 100% nie da się sprać. Jednym słowem sukienka szła do kosza. Sprawdziłam czy w kabinach nikogo nie ma, nie chcę by ktoś widział jak płaczę.
Nikogo nie było. Zamknęłam drzwi toalety na klucz. Zaczęłam przemywać twarz. Oczy miałam czerwone od płaczu, a pod nimi czarne ślady po tuszu który się rozmył. Wzięłam ręcznik papierowy, zmoczyłam go i zaczęłam wycierać ślady. Gdy już skończyłam nie wyglądało to tak źle. Bardziej się martwiłam o strój, przecież nie mogę paradować w brudnej sukience.
Z zamyśleń wyrwało mnie stukanie do drzwi.
- Chwileczkę, już otwieram ! - zebrałam szybko mogę ręczniki i wrzuciłam je do kosza.
- Ronnie? To ja Blaze, mam dla ciebie ciuchy do przebrania. - Nie ma to ja przyjacielska pomoc. Na Blaze zawsze można liczyć.
Otworzyła pośpiesznie drzwi. Przyjaciółka trzymała moją torbę z ciuchami na wf. Podała mi ją. Były w niej buty adidasy, czarne leginsy, koszulka na ramiączkach. Nic lepszego na przebranie nie wymyślę. Szybko się przebrałam, wyglądałam przyzwoicie.
- Blaze nie wiesz nawet jaka jestem ci wdzięczna ! - mocno przytuliłam przyjaciółkę.
- Po to mnie masz ! - odwzajemniła uścisk.
- To co wracamy do rzeczywistości? Czy może odwieść cie do domu? Jak coś mogę powiedzieć, że źle czułaś i zwolniłaś.
- Dziękuję, ale nie. Nie dam satysfakcji Ashley. Niech widzi że tak łatwo ze mną nie jest. - Ostatnie spojrzenie w lustro dało mi pozytywną energię. Wyszłam z toalety z podniesioną głową.

Na korytarzu, moja obecność wywołała szumy. Każdy patrzył się na mnie jakby nie dowierzał, że ta cicha dziewczyna postawiła się najpopularniejszej dziewczynie w budzie. Dawało mi to satysfakcję.
Gdy tak szłam z głową podniesioną wysoko, mijałam Ashley i jej kolony. Były bardzo zagadane ale gdy Kylie mnie zobaczyła od razu zamilkły. Ich wzrok wyrażał jedno, furię. Ona ta mała nic nieznacząca dziewczyna nam się postawia?! Co to to nie.
Ale ja nie zwracałam na nie uwagi szłam przed siebie. Mijałam osoby, jedna po drugiej. W miejscu gdzie było miejsce na nagrody stała cała drużyna koszykarska, zaraz mieli mieć trening przed dzisiejszym meczem. Trochę im współczuje rano trening wieczorem trening, brak czasu na coś innego.
W grupce zauważyłam Nathana. Stał i śmiał się z kolegami. Gdy mnie zobaczył jego uśmiech się powiększył. Nie zatrzymałam się przeszłam koło nich, ale spojrzałam za siebie. Patrzył za mną. Nie wiem czy mam się cieszyć czy może zastanawiać czy nie ma tu podstępu.
Zmierzałam na ostatnią dziś lekcje, matmę. Miałam mieć test, ale nawet on mi nie zepsuje teraz humoru.
Dość szybko minął ten przedmiot. Przed szkołą czekała na mnie Blaze, by odwieźć mnie do domu. Nie mówiłyśmy zbyt dużo w drodze powrotnej. 15 minut i już byłyśmy pod moim domem.
- Blaze to o 16 się widzimy ? - miałyśmy razem jechać na mecz koszykówki.
- Tak tak będę tak za 5 dobrze ? Pasuje Ci ?
- Jasne ! To co do zobaczenia. - na pożegnanie dałyśmy sobie buziaka w policzek.
Szybkim krokiem pobiegłam w stronę domu. Drzwi były zamknięte. Poszukałam w torebce kluczy i po otworzeniu od razu pobiegłam pod prysznic. Do przyjazdu Blaze zostało mi 2 godziny, więc nie musiałam się spieszyć.
Nurtowała mnie sprawa co do tych zdjęć Nathana. Zrobię je i będę miała z głowy choć na trochę Ashley. Włosy miałam mokre, ale nie chciałam ich suszyć suszarką bo i tak mam już je poniszczone. Mama zostawiła mi zapisaną kartkę, było na niej zapisane co mam zrobić i co jest na obiad.
Pobuszowałam w lodówce i znalazłam lasagne. Odgrzałam ją i zjadłam. Co do wykonania prac to miałam tylko nastawić pranie. 2 godziny minęły jak z bicza strzelił. Włosy były już prawie suche, musiałam się tylko wygodnie ubrać by móc kucać podczas robienia zdjęć. Wybrałam koszulę w kratę, leginsy i kozaki.
Pomalowałam usta ochronną pomadką i wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Wzięłam aparat i zbiegłam na dół.
Przed drzwiami stała Blaze. Na twarzy miała namalowaną flagę naszej drużyny. Wyglądała słodko i niewinnie.
- To co gotowa na zwycięstwo Kruków ? - z radości prawie by się posikała.
- Jasne ! - powiedziałam z ironią i uśmiechem na twarzy. Przed wyjściem napisałam mamie jeszcze karteczkę żeby się nie martwiła o mnie. Zamknęłam drzwi i ruszyłyśmy w stronę sali gimnastycznej.


CDN .. 
Strój na wf Ronnie. 

Strój na mecz koszykówki. 


Jak wam mija weekend ? 
Byłam dziś w Bieszczadach zdobyłam szczyt ! 
Tarnica jest moja baby ! :D 
Podoba się 3 rozdział, zostawcie coś po sobie, byłoby mi bardzo miło.
Chwilowo brak weny, ten rozdział nie jest jakiś super ale da się czytać.
Pozdrawiam. 
A.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz