środa, 6 listopada 2013

Rozdział 12

Rozdział 12

Jechaliśmy przez chwilkę. Ciągle miałam zasłonięte oczy. Zatrzymaliśmy się Nathan poprosił bym jeszcze nie zdejmowała chusty. Otworzył mi drzwi i dobiegł mnie szum. Dochodziły do mnie głosy innych ludzi. Rozpoznać było ekscytację, same pozytywne wrażenia.
Nathan podszedł do mnie od tyłu i delikatnie ściągnął chustę. Moim oczom ukazała się wielka galeria. Wisiało bardzo dużo plakatów z nazwiskiem Elliott Erwitt. Był to fotograf znany z czarno-białych zdjęć. Erwitt spogląda na wszystko, co nas otacza ze szczególną inteligencją, uwagą, wrażliwością, a przede wszystkim, z humorem. Jak nikt inny potrafi uchwycić intensywną kobiecość, małe gesty, ulotne momenty, zobaczyć ciekawą historię w pozornie zwyczajnej sytuacji. Za to tak na prawdę go ubóstwiam.
Z niedowierzaniem patrzyłam na Nathana to na galerię. Bilety kosztowały pewnie krocie. I z pewnością było je trudno zdobyć.
- Jest to najlepsze rzecz jaka mnie spotkała w całym moim życiu! - powiedziałam prawie krzycząc.
- Bardzo mnie to cieszy. - uśmiechnął się. Wziął mnie za rękę i weszliśmy do środka.
Wnętrze galerii było przyciemnione a z sufitu były spuszczone podświetlone fotografie. Byłam tak szczęśliwa jak nigdy. Przechodziłam od jednego zdjęcia do drugiego.
- Podoba się? Bo wiesz oszczędzaj siły bo to nie koniec dzisiejszych niespodzianek. - powiedział patrząc mi się w oczy.
- Teraz dałeś mi takiego kopa, że wszędzie za tobą pójdę. - zaśmiałam się.
Przeszliśmy przez całą galerię. Od czasu do czasu coś mówiliśmy do siebie lecz głównie skupialiśmy się na zdjęciach. Gdy wyszliśmy nie poszliśmy w stronę samochodu, lecz w zupełnie innym kierunku.

Rozmawialiśmy głównie o pierdołach. Szliśmy piękną uliczką trzymając się za ręce. Było bardzo romantycznie. Nie spodziewałabym się nigdy że z Nathana jest taki romantyk.
Doszliśmy do małej knajpki. Było w niej bardzo przytulnie, prawie każdy stolik był zajęty przez jakąś parę. Podeszliśmy do kelnera, a ten wskazał nam stolik. Był on umiejscowiony na uboczu, ładnie ozdobiony, a na środku dwie świece.
Kelner podał nam karty, po czym schowałam w niej nos.
- Na co masz ochotę? Może zaczniemy od deseru? - zapytał chłopak.
- Hmm zjem wszystko. Ty coś zamów, może akurat trafisz w mój gust. - powiedziałam z uśmiechem.
- No dobrze. - podniósł rękę do góry by przywołać kelnera. Po chwili ten przyszedł. Nathan wskazał coś w swojej karcie, a kelner to zanotował.
- Cieszę się, że zgodziłaś się na randkę. Mam nadzieje, że nie żałujesz. - patrzył mi w oczy. Czułam jakby mnie przeszywał, tym swoim zniewalająco pięknym uśmiechem.
- O dziwo nie. Naprawdę miło spędzam czas. - uśmiechnęłam się i pochyliłam ku niemu. Dałam mu buziaka w policzek. - Dziękuję.
Ten się tylko uśmiechną. Kelner przyniósł nam zamówienia. Gdy zobaczyłam na swoim talerzu makaron z serem wybuchnęłam śmiechem.
- Coś nie tak? - zapytał też się śmiejąc.
- Trafiłeś w mój gust. Akurat miałam smak na makaron. - zjadłam bardzo szybko, szybciej niż Nathan. Nie powinnam się śpieszyć, bo była to randka trzeba było zrobić jak najlepsze wrażenie, ale ja chciałam pozostać sobą.
- I to w tobie lubię. - powiedział. - Jesteś sobą. - mimowolnie zarumieniłam się. - Jesteś brudna w kąciku, chodź tu. - wziął serwetkę i mnie wytarł. Wtedy strzeliłam jeszcze większego buraka. Przeprosiłam chłopaka i poszłam do toalety.
Zmoczyłam lekko dłonie i przetarłam kark. Zdumiewające, że tak dobrze bawię się z Nathanem. Teraz już wiem, że pozory mylą. Napisałam sms'a do Blaze, że randka jest świetna. Po kilku sekundach dostałam odpowiedź "JUTRO MI OPOWIESZ!"
Gdy wróciłam na stole stały dwie szarlotki. Wybrał wszystkie podstawowe amerykańskie potrawy. Ale i tak było to miłe. Podczas jedzenia rozmawialiśmy to o nim to o mnie. Dowiedziałam się, że ojciec strasznie naciska go w wielu sprawach. Kosz, college, a nawet z Ashley by do niej wrócił.
Jak zjedliśmy podziękowaliśmy i wyszliśmy. Zrobiło się zimno i Nathan okrył mnie swoją marynarką. Pochodziliśmy jeszcze po parku, było bardzo miło. Czasami milczeliśmy i to nam nie przeszkadzało.
Było już bardzo późno, gdy odwiózł mnie do domu. Odprowadził mnie pod same drzwi. W domu nie świeciło się żadne światło. Rodzice musieli już spać.
- Świetnie się bawiłam. - powiedziałam już przy pożegnaniu.
- Ja też. Dziękuję, że się zgodziłaś. - przytulił mnie i ucałował w czoło. Odwrócił się na pięcie. Był już koło furtki gdy ja podbiegłam do niego i go pocałowałam. Pocałunek był słodki i namiętny. Po raz pierwszy czułam tak dużo motyli w brzuchu.
- Zapomniałeś o czymś. - uśmiechnęłam się. Ściągnęłam z swoich ramion jego marynarkę i mu podałam. - Dziękuję. - pocałowałam go jeszcze raz, ale tym razem pocałunek był w formie buziaka.
Weszłam po cichu do domu. Gdy ściągałam buty by nie hałasować w salonie zapaliła się lampka. Była to mama.
- Ale mnie przestraszyłaś! - powiedziałam.
- Jak się bawiłaś? - podeszła do mnie.
- To była chyba najlepsza pierwsza randka. Opowiem ci jutro, teraz padam na twarz. - przytuliłam się i poszłam na górę.
Następnego dnia opowiedziałam rodzicom wszystko co się działo. Pamiętałam wszystkie szczegóły.

DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ.

Mój związek z Nathanem kwitł. Każdego dnia dowiadywałam się o nim czegoś nowego. Spędziliśmy ze sobą bardzo dużo czasu. Poznałam jego mamę, jest to cudowna kobieta, która wspiera swojego syna na każdym kroku. Widać po niej, że jest dumna z niego.
W szkole siedział z nami na lunchu. Blaze to nie przeszkadzało, lecz Adam zachowywał się dziwnie. Gdy Nathan ze mną przychodził mówił, że musi coś załatwić i znikał. Pytałam wiele razy Blaze czy nie wie o co chodzi, ale zawsze odpowiadała przecząco. A Adam jak to Adam nie chciał powiedzieć.
W piątkowy wieczór byłam na kolejnej już randce z Nathanem i jak zawsze świetnie się bawiliśmy. Zawsze odwoził mnie do domu i odprowadzał pod same drzwi. Rodzice już często spali, a mama już na mnie nie czekała.
Zapaliłam w przedpokoju światło. Przestraszyłam się, bo mama siedziała na schodach głowę miała schowaną w dłoniach. Wyglądała jak zjawa. Widać było, że jest zapłakana. Szybko podbiegłam do niej.
- Mamo co się stało. Coś z tatą? - krzyczałam do niej, a ona tylko kręciła głową jakby nie mogła uwierzyć.
- Po.. Po.. - nie mogła nic powiedzieć. Serce zaczęło mi być szybciej. Spodziewałam się najgorszego.

CDN ..

Mamy kolejny rozdział :)
Mam mieszane uczucia co do niego.
W sumie mogłam wymyślić lepszą randkę, lecz ta mi się podoba.
Można powiedzieć, że na taką właśnie chciałabym iść.
Cieszę się, że mój blog miał już ponad 500 wyświetleń.
Nawet nie wiecie jak to człowieka buduje.
DZIĘKI WIELKIE!
Pozdrawiam :**
A.

2 komentarze:

  1. O jak mi się podobało jak mi się podobało ja nie mogę :) coś więcej napiszę jutro bo teraz po 1 w nocy nic twórczego i sensownego nie wymyślę :D Ale wiec jedno bardzo mi się podobało xoxoxoxox Lots of love !!!

    OdpowiedzUsuń