Rozdział 13
Mama jeszcze przez dłuższą chwilę nie mogła powiedzieć co się stało. Kiedy już się ogarnęła powiedziała tylko, że powiedziała ojcu o wszystkim i wyszedł po czym dalej zaczęła ryczeć. Usiadłam koło niej i ją przytuliłam. W oczach miałam łzy, ale nie płakałam. Wiedziałam, że tak będzie prędzej czy później.
Na schodach siedziałyśmy bardzo długo. Taty nie było. Powiedziałam mamie żeby się przespała ja na niego poczekam. Poszłam z nią na górę i położyłam ją w łóżku. Ja natomiast poszłam do kuchni by zrobić sobie kawę, bo czekała mnie bardzo długa noc.
Była chyba 3 w nocy, kiedy usłyszałam jak frontowe drzwi się otwierają. W szybkim tempie znalazłam się przy drzwiami. Był to pijany ojciec.
- Tato! - podbiegłam do niego. Ledwo trzymał się na nogach.
- Cześć córuś. - wybełkotał.
- Chodź zaniosę cie do łóżka. - skierowałam się w stronę schodów.
- Tylko nie do matki! - rozkazał. Było od niego czuć wódą. Zaniosłam go do swojego pokoju i ułożyłam w łóżku. Ściągnęłam buty i kurtkę którą położyłam na krześle. Zabrałam tylko poduszkę i koc i poszłam spać na kanapę do salonu.
Długo nie mogłam zasnąć. Rozmyślałam o tym co teraz będzie. Tato o wszystkim już wiedział. Czy nas zostawi, czy wezmą rozwód, a może wybaczy mamie i zostanie? Trzymałam się tej ostatniej myśli i z nią powoli zasnęłam.
Obudziło mnie krzątanie się kogoś po kuchni. Przetarłam oczy i skierowałam się w tamtym kierunku. Była to mama, już ubrana i wymalowana do pracy.
- Mamo? - zapytałam zaspanym głosem.
- Jezu! Ale mnie wystraszyłaś! Czego ty nie śpisz? - zapytała trzymając rękę na sercu, jakby zaraz miała dostać zawał.
- Obudziłaś mnie. Spałam na kanapie. - pokazałam palcem w kierunku salonu. - Tata śpi u mnie na łóżku, nie chciał cie budzić - skłamałam.
- Ah tak.. - spuściła głowę, ale po chwili ją podniosła i się uśmiechnęła. - Dobrze, że dziś sobota. Później się położysz i wyśpisz.
- Mhm.. Tak jasne. - usiadłam na kuchennym krześle i położyłam głowę na blacie.
- Kochanie idę do pracy. Dziś trochę w niej posiedzę, więc się nie martwcie. - uśmiechnęła się i wyszła. Po chwili słyszałam jak mama zapala auto i się powili oddala.
Pomyślałam o tym żeby ojcu przygotować aspirynę na ból głowy, więc zaczęłam szperać po szafkach kuchennych. Gdy je znalazłam wzięłam jedną i napełniłam szklankę wodą. Skierowałam się do pokoju tata spał jak zabity. Ręka zwisała mu z łóżka, tak jak mi w dzieciństwie z opowiadań mamy. W dzieciństwie zawsze miałam uchylone drzwi do pokoju bo bałam się potworów z szafy. I gdy mama przechodziła koło pokoju widziała jak słodko śpię z wiszącą ręką.
Postawiłam szklankę i aspirynę na szafce nocnej. Okryłam tatę jeszcze kołdrą, bo był odkryty i wyszłam.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić dlatego zabrałam się za porządki. Pozmywałam wszystkie naczynia, umyłam blaty i powycierałam kurze. Nie chciałam robić zbyt wiele hałasu, więc robiłam najcichsze czynności jakie się dało. Gdy zamiatałam w kuchni podśpiewywałam sobie napisaną przeze mnie piosenkę.
Tak byłam zaangażowana w śpiewanie, że ledwie zauważyłam, że telefon dzwoni. Na wyświetlaczu ukazało się zdjęcie Nathana. Szybko więc odebrała.
- Hej kochanie! - odezwał się głos po przeciwnej stronie.
- Hej! - odpowiedziałam z radością.
- Co ty na to by dziś wyskoczyć gdzieś? - zapytał
- Strasznie cie przepraszam, ale nie dam rady. Nie jest u mnie za dobrze rodzice się pokłócili. - nie słyszałam żadnego odzewu, więc spojrzałam na wyświetlacz z myślą, że coś nas rozłączyło, ale nie połączenie trwało nadal. - Jesteś?
- Tak, przepraszam. Mam przyjechać? - zapytał z troską, lecz dało się wyczuć odrobinkę niechęci.
- Nie, nie trzeba dam sobie radę. - odpowiedziałam. Ale w głębi serca chciałam by był teraz przy mnie.
- To ok. Muszę kończyć. Pa, kocham Cię. - i się rozłączył. Nic nawet nie zdążyłam mu odpowiedzieć. Moja myśl podsumowująca tą rozmowę AHA. Tylko tyle.
Nie przejmując się tym wróciłam do porządków. Tak jak poprzednim razem podśpiewywałam sobie przy tym. Mimo problemu w domu miałam dobry humor. Zaczęłam tańczyć z miotłą jak z partnerem.
Tańczyłam tak chyba z 15 minut. Tak się wczułam, że aż zamknęłam oczy i się kręciłam. Gdy je otworzyłam w drzwiach stał tata.
- Tato! Długo tak stoisz? - zarumieniłam się.
- Jakieś 10 minut. - uśmiechnął się od ucha do ucha.
- Na szafce zostawiłam ci aspirynę. - powiedziałam odkładając na miejsce miotłę.
- Tak wiem dziękuję. - podszedł i pocałował mnie w czoło.
- Zrobić ci śniadanie? Ja w sumie nic nie jadłam to może zrobię nam naleśniki z syropem klonowym? - gdy to mówiłam lałam ojcu do kubka gorącą kawę.
- Może zrobimy to razem? - wstał i skierował się do lodówki. Zaczął wyjmować jajka i mleko.
- Pewnie! - ucieszyłam się, dawno nie spędziłam z tatą czasu. Puściliśmy na full radio i zabraliśmy się do pracy.
Spędziłam przy głupim gotowaniu najlepsze chwile. Śmialiśmy się, tańczyliśmy, śpiewaliśmy i brudziliśmy się mąką jak małe dzieci.
- Uff ale się zmęczyłem. - powiedział nagle tata siadając na krześle.
- To odpocznij ja dokończę. - uśmiechnęłam się do niego. Po chwili już naleśniki były gotowe. Nałożyłam nam na talerze i oblałam je syropem.
Nie pytałam o to co wczoraj zaszło on też nie zaczynał tej rozmowy.
- Jak tam z Nathanem? - zapytał przerywając ciszę.
- Dobrze. Dziś się trochę dziwnie zachował, ale to nic. - odpowiedziałam między kęsami.
- A przyjaciele, Blaze? Już dawno jej u nas nie było. Pokłóciłyście się? - czułam się jak na przesłuchaniu, ale wiem, że się o mnie martwił.
- Niee wszystko w porządku. Ma dużo pracy przygotowuje się do występu. Będzie tańczyć w teatrze, bierze udział w konkursie. - odpowiedziałam bez namysłu, jednak było widać po mnie, że jest coś nie tak.
- Oj chyba nie mówisz mi całej prawdy. - Wziął mnie pod brodę i musiałam mu patrzeć prosto w oczy.
- No bo jest Adam. To mój przyjaciel, ale gdy zaczęłam się spotykać z Nathanem nasze relacje się zepsuły. Brakuje mi go. Co mam zrobić? - gdy o tym myślałam chciało mi się płakać. Bolało to strasznie.
- Porozmawiaj z nim. To jest najlepszy sposób. Dowiesz się co mu leży na sercu. - uśmiechnął się czym podniósł mnie na duchu.
- Dziękuję, na pewno tak zrobię. - ucałowałam go w policzek.
- No to idź teraz. Szkoda czasu! Mną się nie martw ogarnę trochę kuchnie po naszej zabawie. - I zaczął wstawać, zabrał swój i mój talerz i wsadził go to umywalki. - Na co czekasz! Zbieraj się! - puścił do mnie oko i podwinął rękawy po czym zabrał się za mycie naczyń.
- Tylko wezmę prysznic. - pobiegłam na górę i szybko się umyłam. Wysuszyłam włosy i pomalowałam się. Za oknem była paskudna pogoda, padał deszcz. Otworzyłam okno by zobaczyć czy jest ciepło czy zimno, ale było w sam raz by ubrać sweter, a nie kurtkę. z szafy wyciągnęłam czarną koszulkę i spodnie. Do tego buty na niskim obcasie.
Zbiegłam do kuchni powiedzieć tacie, że już wychodzę. Dodał, że ślicznie wyglądam, po drodze wzięłam jeszcze torbę do której wsadziłam książkę, a do uszu wsadziłam mp4. Gdy otworzyłam drzwi okazało się, że pada mocniej niż przed chwilą, wzięłam więc parasolkę i byłam gotowa.
Idąc przez opuszczone ulice w słuchawkach leciała nowa piosenka Rihanny What Now. Dojście do Adama zajęło mi tylko chwilkę.
Byłam już pod jego drzwiami i chciałam zadzwonić gdy ten otworzył drzwi ubrany by gdzieś wyjść.
CDN ..
Strój Ronnie.
Cześć wszystkim !
Mamy kolejny rozdział. Trochę mi zajęło dodanie go za co was przepraszam!
Starałam się napisać go jak najlepiej.
Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Miłego czytania !
Pozdrawiam ! :**
A.

Z chęcią wpadnę :*
OdpowiedzUsuń