Rozdział 7
Opowieść o całym zdarzeniu nie zajęła mi dużo czasu. Gdy skończyłam Adam nie powiedział ani słowa. Widać było po nim że jest zaskoczony. Siedzieliśmy razem na materacu, ja siedziałam po turecku a on oparty o ścianę i wyciągnięty. Patrzyłam mu prosto w oczy, był zakłopotany nie wiedział chyba co mi odpowiedzieć, ale nie dziwie mu się. Była to trudna sytuacja dla nas obojga.
- Wiesz że możesz zawsze na mnie liczyć? - przerwał wreszcie ciszę. - Nie ważne w jakiej sprawie. Zawsze możesz do mnie przyjść i pogadać, a ja spróbuje Ci pomóc.
Całe szczęście była dziś sobota, nie musieliśmy iść do szkoły. Tylko ta myśl mnie cieszyła. Nie chciałam wracać do domu, czułabym się tam nieswojo. Już nigdy chyba nie będę.
- Wiesz co? Zapraszam cie do mnie. - zaproponował mi Adam. Byłam zszokowana tą propozycją, ale była lepsza niż siedzieć w opuszczonym domu.
- Z miłą chęcią poznam twoją rodzinę. - odpowiedziałam z szerokim uśmiechem.
Zabraliśmy wszystkie rzeczy które przyniósł przedtem Adam. Rzeczywiście mieszkał niedaleko mnie. Jego dom był niewielki. Od razu po wejściu do niego było czuć, że ten dom był wypełniony miłością. Adam odebrał ode mnie rzeczy i postawił je w przedpokoju. Do mnie natomiast podbiegła mała dziewczynka.
- Cześć! - wykrzyczała dziewczynka. - Jestem Sara, a ty? - brakowało jej paru zębów, przez co jej uśmiech wyglądał komicznie.
- Ronnie. Miło cie poznać jesteś siostrą Adama. - zapytałam, a ta u słysząc to pytanie zaśmiała się.
- Niestety. Pobawisz się ze mną? - zrobiła minę małego pieska, już chciałam odpowiedzieć jej że z miłą chęcią ale wtrącił się Adam.
- Nie daj się nabrać na tą minę. - powiedział do mnie. W tej samej chwili wziął na ręce Sare. - To mała spryciula. Może niech Ronnie trochę odpocznie co?
- No dobra, ale później się ze mną pobawicie dobra?
- Dobra, teraz zmykaj. - puścił ją, mała po chwili zniknęła za drzwiami.
- Adam czy to ty? - usłyszałam z pokoju obok głos kobiety.
- Tak mamo! - po chwili kobieta przyszła. Działo się to tak szybko. Gdy mnie zobaczyła przywitała mnie uściskiem.
- Ty jesteś Veronnic'a prawda. Cieszę się że wreszcie mogę cie poznać. Adam dużo o tobie mówił. - uśmiechnęła się - Chodź do kuchni zjesz coś może?
- Nie chciałabym robić kłopotu. - jeszcze nie dokończyłam, a ta złapała mnie za rękę i zaprowadziła mnie do kuchni.
Była mała ale urządzona w dobrym guście, od razu było widać kto w niej rządzi. Kobieta przygotowując nam posiłek opowiadała o dzieciństwie Adama, świetnie się jej słuchało. Odgrzała nam naleśniki, były przepyszne, nigdy takich nie jadła, nawet mama nie robiła tak dobrych.
Gdy skończyliśmy jeść razem za Adamem udaliśmy się do jego pokoju. Dzielił go ze starszym bratem, ale w tej chwili go nie było.
- Przepraszam za bałagan, jeśli mieszkasz z tyloma ludźmi w domu nie utrzymasz porządku. - powiedział zawstydzony chłopak. Próbował ogarnąć trochę ten chaos, ale jeszcze bardziej bałaganił.
- Przestań! Pogarszasz tylko sytuację - zobaczył że się z niego śmieje. - Podoba mi się tak jak jest.
W końcu Adam zostawił pokój w spokoju. Gdy zaścielił łóżko zaprosił mnie bym usiadła. Siedzieliśmy w milczeniu. Oglądałam jego pokój, był mały. Po stronie jego brata na ścianie widniały różne plakaty zespołów. Szafka nocna była zawalona różnymi szpargałami. Następnie swój wzrok skierowałam na stronę po której siedzieliśmy. Bardzo różniła się, przede wszystkim tym, że na szafce leżały książki.
- Czytasz? - skinęłam głową w stronę książek.
- Tak, można to nazwać moją pasją. - uśmiechną się. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Otworzyły się a za nimi stałą dziewczyna.
- Mam nadzieję że nie przeszkadzam. - powiedziała niebieskooka dziewczyna. - Słyszałam że mamy gościa, chciałam się przywitać. Nazywam się Kate.
- Cześć, Ronnie. - podałam jej rękę na przywitanie.
- Smakowały kanapki? - patrzyła to na mnie, to na chłopaka.
- Haha tak dziękuje, od razu wiedziałam że Adam ich nie zrobił. - chciałam zrobić na złość Adamowi, ale ten sam się zaśmiał.
- Aż tak to było widać? - zapytał ze śmiechem.
- No ale dobra, przyszłam tu też po to by zapytać czy nie chciałabyś się odświeżyć, o rzeczy się nie martw, znajdę coś dla ciebie z mojej szafy.
- Jejku tak, byłabym wdzięczna. - skoczyłam na proste nogi i poszłam za Kate.
Przyniosła mi dopasowane dżinsy i troszkę za dużą czarną bluzę. Pasował mi ten strój. Dostałam jeszcze ręcznik, Kate powiedziała mi jeszcze gdzie co leży i zostawiła mnie samą.
Puściłam sobie gorącą wodę. Ostatniej nocy strasznie zmarzłam chciałam się ocieplić. Prysznic zadziałał na mnie kojąco, był długi i przyjemny. Gdy skończyłam przebrałam się w czyste ubrania i wróciłam do pokoju Adama.
- Już skończyłaś, szybko ci poszło. - siedział z nosem w książce. Czytał "Na wschód od Edenu" tyle zauważyłam.
- Ciekawe? - wzięłam ze sobą ręcznik i zaczęłam wycierać włosy.
- Kto co lubi, mnie się podoba. Ładnie wyglądasz w tych ciuszkach. - uśmiechnął się.
- Opowiesz mi jestem ciekawa co cie interesuje. - usiadłam koło niego i patrzyłam mu prosto w oczy.
- Opowiada o tragicznym losie rodziny Trasków. Adam Trask, farmer, samotnie wychowuje dwóch synów – Aarona i Kaleba. Nie chcę ci dużo zdradzać, jak chcesz pożyczę ci książkę. - zaciekawiło mnie to, mimo że nie powiedział za dużo ale w tych imionach już coś było.
- Z miłą chęcią, nie chcesz jej skończyć zanim mi ją pożyczysz?
- Już ją czytałem. Śmiało beż. - podał mi książkę.
Z dołu ktoś zawołał Adama, przeprosił mnie i znikną za drzwiami. Ja nie wiedząc co ze sobą zrobić otworzyłam książkę i zaczęłam czytać. Dość długo nie było Adama. Drugi dzień po za domem był lepszy od poprzedniego, zleciał bardzo szybko. Jak chłopak wrócił do mnie było już ciemno, a ja byłam w połowie książki.
- Strasznie cie przepraszam, musiałem porozmawiać z mamą i jej w czymś pomóc. - Popatrzył na książkę. - Już jesteś w połowie?! - był zaskoczony.
- Wciągająca ta książka. - zaśmiałam się tylko.
- Muszę ci coś powiedzieć, ale to na prawdę nie moja wina, ufasz mi? - zapytał. Wystraszył mnie tym pytaniem, ale skinieniem głowy odpowiedziałam tak.
- Rozmawiałem, a raczej kłóciłem się z moją mamą o tobie. Zadzwoniła po twoją matkę i zaraz tu będzie. - Nie wierzyłam w to co słyszę.
Zaczęłam zbierać swoje rzeczy i jak najszybciej wyjść z tego domu, by mama mnie nie znalazła.
- Ronnie czekaj, musisz porozmawiać kiedyś ze swoją mamą. Prędzej czy później to cie dopadnie zdajesz sobie z tego sprawę prawda. - to nie było pytanie, zdawałam sobie z tego sprawę.
- Tak, ale wolę żeby to jednak było później. - wyszłam z pokoju i szybko zbiegłam na dół, a za mną Adam. Ubrałam buty i kurtkę, już miałam wychodzić kiedy zobaczyłam że Adam robi dokładnie to samo co ja.
- Co ty robisz? - zapytałam ze zdziwieniem.
- Idę z tobą, przecież cie nie zostawię. - zapiął kurtkę i otworzył mi drzwi.
Gdy byliśmy już przed domem, w tym samym momencie zaparkowało przed nim auto mojej mamy. Zobaczyła mnie i wyskoczyła z samochodu.
- Veronnica! Zaczekaj proszę! Nie uciekaj, wyjaśnijmy sobie to wszystko. Będzie wszystko w porządku. - mówiła do mnie.
- Mamo już nic nigdy nie będzie w porządku! Nie rozumiesz tego?! Zniszczyłaś naszą rodzinę. - wykrzyczałam
Podeszła do mnie chciała mnie wziąć za rękę, ale zabrałam jej ją.
- Nie dotykaj mnie! Odejdź stąd po co w ogóle tu przyjechałaś. Przecież wiesz że i tak prędzej czy później musiałabym wrócić do domu! - powiedziałam jej to prosto w twarz.
Odwróciłam się na pięcie i zmierzałam w odwrotnym kierunku niż dom.
- Ronnie zaczekaj proszę! - słyszałam jak jej głos się łamię. Mimo to że zraniła mnie i to bardzo, serce mi się krajało przez to że mama płaczę. Niech weźmie za to konsekwencje.
- Niech pani ją zostawi, obiecuję zajmę się nią. Przyprowadzę do domu całą i zdrową. - powiedział jeszcze do niej Adam i poszedł za mną w ciemną noc.
CDN ..
Strój Ronnie.
Przepraszam że dziś tak krótko.
Niestety nie miałam zbyt wiele czasu i weny by napisać coś więcej.
Staram się jak mogę choć to czasami jest trudne.
Koniec weekendu, dalej szkoła i nauka. Będę się starać ze wszystkich sił, by coś dla was przygotować.
Pozdrawiam :**
A.


Strasznie mi się podobało *_* Cały ten rozdział sprawił, że czytałam go zapartym tchem :D Dialogi cała otoczka tego wszystkiego, Adam cała ta historia mnie urzekła :D Wiesz, że po woli zaczynam się coraz bardziej wciągać i wczytywać w ten jakże coraz lepszy tekst :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cath xxx
Ps. Zapraszam tez za niedługo na nowy 5 rozdział The Lonely :D
Dziękuję, ciesze się że się podoba. Tak wiele to dla mnie znaczy :** Wpadnę, muszę tylko troszkę nadgonić rozdziały, ale wpadnę :)
Usuń