Rozdział 8
- Chyba wrócę do domu. - powiedziałam, usłyszałam jak Adam gwałtownie staje. Obróciłam się.
- Jesteś tego pewna? - zapytał zaskoczony.
- Nie, ale nie chce już uciekać. Zdałam sobie z tego sprawę. Zadzwonię do taty i poproszę by przyjechał. - to był mój plan. Nic lepszego nie zdołałam wymyślić.
- Odprowadzę cie. - powiedział, obiął mnie ramieniem jak przyjaciel i szliśmy w stronę domu.
Gdy doszliśmy na dole świeciło się światło. Było już grubo po północy. Mama nigdy nie miała tendencji by siedzieć o tej porze. Adam wszedł razem ze mną do domu. Mama nas usłyszała i przybiegła szybko. Chciała mnie przytulić, lecz ja obojętnie przeszłam koło niej i poszłam na górę. Chłopak bez zastanowienia poszedł w moje ślady.
- Mam zostać? Wiesz jak coś mogę, dla mnie to nie problem. - troszczył się o mnie, lecz ja i tak już za bardzo nadużyłam jego dobroci.
- Nie, idź do domu wyśpij się porządnie. Jutro szkoła. Nie martw się dam sobie radę. Jestem już dużą dziewczynką widzisz. - chciałam rozluźnić trochę atmosferę.
- Dobrze. Widzimy się w szkolę. - odprowadziłam go na dół. Adam był wyższy ode mnie o głowę, gdy się żegnaliśmy pocałował mnie w czoło. Jak starszy brat, tak bardzo się cieszę że go poznałam. Gdyby nie on, nie wiem jakbym sobie poradziła.
Chciałam iść już na górę, lecz coś mnie tknęło by pójść do salonu. Zobaczyłam jak mam siedzi wyczerpana, tyle odczytałam z jej wyrazu. Była zwyczajnie wyczerpana tą sytuacją.
- Mamo dlaczego? - zapytałam, ta nie wiedziała że stoję, wzdrygnęła się gdy usłyszała głos.
- Kochanie, nie wiem jak ci to wytłumaczyć. Wiesz gdy jest tak jak w naszej rodzinie, że ojciec lub matka są daleko od rodziny. To ta druga osoba strasznie tęskni, można powiedzieć że znajduje sobie "pocieszenie". Czułam się strasznie samotna, nawet nie wiesz jak bardzo. - usiadłam na przeciwko niej.
- Wiesz że to nie jest wytłumaczenie. Zawsze miałaś mnie, nadal masz. Nie mogę zrozumieć, przecież wiedziałaś że prędzej czy później się dowiem. - wezbrało mi się na płacz. Próbowałam go zatrzymać, lecz pojedyncze łzy i tak leciały. - Idź spać mamo, nie wyglądasz za dobrze.
- Wybaczysz mi kiedyś? - zapytała drżącym głosem.
- Porozmawiamy o tym jutro dobrze? Dobranoc. - gdy byłam już na górze, wzięłam czystą piżamę i położyłam się wreszcie do łóżka. Nie spałam zbyt dobrze, śnił mi się znów ten koszmar.
Obudziłam się gdzieś koło 4. Zadzwoniłam do taty, lecz ten nie odbierał, więc zostawiłam mu wiadomość na poczcie, by przyjechał bo strasznie za nim tęsknie. Nie powiedziałam mu prawdy, niech mama mu sama o tym powie.
Ubrałam ciepłą bluzę i leginsy, wzięłam wygodne buty i poszłam biegać. Bardzo szybko się zmęczyłam, ale mimo tego zmęczenia chciałam dalej biec. Nie poddawać się. Biegłam sama, dziś nie było ze mną Adama. Po dwu godzinnym wysiłku gdy byłam już w domu poszłam pod prysznic, był długi i przyjemny. Przez chwilę zapomniałam o ostatnich paru dniach.
Wychodząc z kabiny zakręciło mi się w głowie, w ostatniej chwili złapałam się umywalki. Zbagatelizowałam to, przemyłam tylko twarz zimną wodą i to mi pomogło. Wysuszyłam włosy pomalowałam się i podeszłam do szafy. Na dzień dzisiejszy wybrałam koszulę i czarne spodnie do tego buty za kostkę plus dodatki.
Zbliżała się 7, miałam jeszcze dużo czasu więc sprawdziłam co się dzieje w "świecie". Na facebook'u miałam nieodczytaną wiadomość od Blaze. Wściekała się że nie odbieram telefonu. Kompletnie o niej zapomniałam, ona nic nie wiedziała co się u mnie dzieje. Złapałam za komórkę rzeczywiście miałam "milion" nieodebranych połączeń, ale nie tylko od niej, lecz też od mamy i co mnie najbardziej zdziwiło od Nathana.
Bez zastanowienia wybrałam numer Blaze, po dwóch sygnałach odebrała.
- Czyś ty oszalała! - wykrzyczała mi do ucha. - Dlaczego się nie odzywasz, nie dzwonisz, nie odpisujesz. Mam ci tak wiele do powiedzenia. Po pierwsze nie mogę dziś przyjechać po ciebie, by zabrać cie do szkoły. Resztę ci powiem w szkole, teraz muszę kończyć. Pa! - zakończyła rozmowę. Ja nie zdołałam jej nic powiedzieć.
Zbiegłam na dół. Śniadanie jak zawsze czekało na mnie, lecz ja tylko podeszłam do lodówki wyjęłam jogurt pitny i wyszła. Doceniam starania matki, na prawdę mimo że tego nie widać.
Dzisiejszego dnia musiałam jechać autobusem. Gdy zatrzymał się na przystanku oprócz mnie stały jeszcze dwie dziewczyny. Nie znałam ich osobiście, ale kojarzyłam ze szkoły. Szkolny autobus był zapchany. Było jedno miejsce obok Codiego. Nie miałam wyboru, musiałam usiąść koło niego.
- Cześć. - przywitał się ze mną. Ja przyznaje olałam go trochę, tylko się uśmiechnęłam.
- Słyszałem co zrobiłaś na imprezie. Brawo! - zaczął bić brawa.
- Gorzej ci? - zapytałam sfrustrowana jego zachowanie.
- Nie, serio mówię. Jesteś pierwszą dziewczyną która mu odmówiła. Tak nawiasem mówiąc Nathan już wie całą prawdę. - ostatnie słowa powiedział mi do ucha.
- Czyli? - nawet już nie pamiętam co dokładnie zrobiłam na tej imprezie. Popatrzyłam na niego pytająco.
- No, że wiesz Patric chciał .. - nie dokończył. Pewnie dlatego Nathan do mnie dzwonił, by całą to sytuację wyjaśnić.
- Dzięki za informację. - wstałam bo akurat dojechaliśmy pod szkołę.
Idąc do swojej szafki mijałam Nathana. Rozmawiał z kimś, a gdy mnie zobaczył szybko zakończył rozmowę i pobiegł za mną. Złapał mnie przy mojej szafce.
- Ronnie już wszystko wiem. Przepraszam, że ci nie wierzyłem. Wiesz Patric to mój przyjaciel, nie spodziewałem się tego po nim. - tłumaczył się.
- Ok. - powiedziałam.
- Tyle masz mi do powiedzenia? Ok? To wszystko? - był bardzo zdziwiony.
- Tak. Zapomniałam już o tym. Co się stało już się nie odstanie. - zamknęłam drzwiczki od mojej szafki. - Nie miałam głowy, żeby w ogóle o tym myśleć.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę klasy, a ten złapał mnie za rękę i pociągnął w swoją stronę. Byłam tak blisko niego. Od naszych ust dzieliło ledwie kilka centymetrów. Popatrzył mi w oczy i złączył nasze usta.
Oddałam pocałunek, lecz po chwili otrząsnęłam się z bajki. Odskoczyłam jak poparzona i spoliczkowałam chłopaka.
- Coś ty sobie myślał. Nigdy więcej tego nie rób. Mam dość problemów na głowie. - wbiłam w niego wzrok pełen złości.
- Mocny masz cios. - może to zbyt dużo jak na mnie. Za dużo gniewu jak na taką małą istotkę jak ja. Nie wytrzymałam, musiałam się na kimś wyżyć. Trafiło się na Nathana. Rzuciłam się z pięściami na niego. Z każdym ciosem złość odchodziła.
Nathan powstrzymywał mnie od ciosów. Złapał mnie za nadgarstki próbowałam się wyrwać, a on krzyczał do mnie, lecz ja nic nie słyszałam. Działo się to wszystko jak przez mgłę. Dochodziły do mnie pojedyncze słowa.
- .. przestań .. proszę uspokój się.. Ronnie! - swoje imię usłyszałam. Otrząsnęłam się, wyszarpnęłam ręce, sięgnęłam po rzeczy z ziemi i wybiegłam na świeże powietrze.
Oddychałam powoli. Wciągałam nosem wydychałam ustami. Po raz drugi dzisiaj zakręciło mi się w głowie. Usiadłam na ziemi, wsadziłam głowę miedzy nogi. Ktoś od tyłu mnie złapał. Był to Adam. Podniósł mnie i przytulił.
- Wszystko gra? Nie widziałem dokładnie co się stało. Usłyszałem tylko jak ludzie coś mówili. - powiedział zatroskanym głosem.
- Teraz już tak. - odsunęłam się od niego. - Musze iść na lekcje. Widzimy się na lunchu. - i pobiegłam.
Na lekcji byłam myślami gdzie indziej. Patrzyłam na tablicę, ale nic do mnie nie dochodziło co nauczycielka mówiła. Zorientowałam się dopiero później gdy wszyscy spoglądali na mnie.
- Veronnica Miller proszona do gabinetu dyrektora. - wykrzyczała do mnie nauczycielka. - Dochodzi coś do ciebie, ile razy można powtarzać. Zabierz swoje rzeczy i proszę iść prosto do dyrektora.
Zrobiłam tak jak poleciła mi nauczycielka. Zabrałam wszystkie rzeczy i skierowałam się do gabinetu. Dyro wzywał uczniów tylko po to by oznajmić że się coś stało, lub gdy ktoś coś przeskrobał.
Denerwowałam się. Serce prawie wyskoczyło mi z piersi. Gdy byłam już w środku, dyrektor powiedział swoim srogim głosem.
- Siadaj. - zrobiłam co kazał.
CDN ..
Strój Ronnie do biegania.
Strój Ronnie do szkoły.
Miłego czytania.
Pozdrawiam :**
A.



No ja padam na kolona tyle wątków no wiesz co zawsze jak czytam kolejny rozdział nie nudzę się bo cały czas przeżywam jakieś zaskoczenie więc jest pozytywnie :D Pozdrawiam Rose :)
OdpowiedzUsuńMam jeszcze więcej niespodzianek :D Tak wiec zapraszam :))
OdpowiedzUsuń